Holocaust & Co. a Polska
(iskry.pl)
„Złota dekada” eksploatacji Ukrainy przez Żydów tragicznie skończyła się w 1648 roku, w czasie powstania Chmielnickiego. Wówczas bankierzy żydowscy doszli do przekonania, że grozi im wypędzanie z Polski, tak jak to miało miejsce wcześniej w Hiszpanii i innych krajach Europy zachodniej. Berlin został wybrany do przekazu kapitałów z Polski tak, że Brandenburgia w 1701 roku była w stanie ogłosić się „Królestwem Pruskim” a następnie zainicjować rozbiory Polski, które były podstawą zjednoczenia około 350 państewek Rzeszy, po raz pierwszy ze stolicą właśnie w Berlinie.
W czasie rozbiorów tylko zamożni Żydzi pozostali na terenach Zaboru Pruskiego. Stało się to z powodu wypędzania na wschód biedoty żydowskiej bez jakiekolwiek protestu ze strony zamożnych Żydów (I. C. Pogonowski, „Jews In Poland,” New York 1993, strona 245). Żydzi pozostali na terenie Zaboru Pruskiego i szybko przeszli na używanie języka niemieckiego zamiat yiddisz i zaczęli odgrywać coraz większą rolę w Niemczech, jak też przyłączać się do prześladowania Polaków przez Prusaków. Zasłużył się w tej sprawie Mojżesz Mendelson (1729-1786), Żyd urodzony we Wrocławiu, który był propagandzistą asymilacji Żydów do kultury niemieckiej i nawoływał do usuwania wszystkich żydowskich zewnętrznych cechy, różniących Żydów od Niemców.
Biedota żydowska, mówiąca językiem yiddisz, była określana jako „Betteljuden,” (Begger-Jews czyli Żebracy-Żydzi). Stała się ona postrachem zamożnych Żydów w Niemczech oraz stała się tematem szerzonej przez zamożnych Żydów, wrogiej propagandy o szkodliwości tych „Ost-Juden”, jak też głosiła o zagrożeniu dla gospodarki niemieckiej, jakie stanowiłoby masowe osiedlanie się biednych „Wschodnich Żydów” na terenie Niemiec.
Hitler był świadomy propagandy na temat „Ost-Juden” i wraz z pogarszaniem się stosunków Niemiec z USA najprawdopodobniej uważał, że malała wartość Żydów pod jego kontrolą, jako swego rodzaju „zakładników” do przetargu, w jego rozgrywce Berlina z Waszyngtonem. Już z początkiem 1941 roku, podczas starań żeby uzyskać pomoc Japonii przeciwko armii syberyjskiej, Hitler zobowiązał się wypowiedzieć wojnę przeciwko USA w cztery dni po wybuchu wojny Japonii przeciwko Stanom Zjednoczonym. (Faktycznie Hitler wypowiedział wojnę Ameryce 11 grudnia 1941 roku, w cztery dni po japońskim bombardowaniu Pearl Harbor 7 grudnia, 1941.)
Japończycy nie zaatakowali armii syberyjskiej, która w sile ponad 100,000 żołnierzy, dobrze wyposażonych w artylerię, czołgi i samoloty, uderzyła z ulic Moskwy na pozycje niemieckie. Niemcy w grudniu 1941 roku przegrali bitwę o Moskwę i widmo przegranej wojny oraz masowej inwazji na teren Niemiec przez masy „Ost Juden” przeraziło Hitlera i było ważnym powodem ogłoszenia przez niego, z końcem stycznia 1942 roku, w Berlinie, w pałacu w Wansee „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” na terenach kontrolowanych przez armię niemiecką.
Decyzja w Wansee była zupełną zmianą programu Hitlera w sprawie Żydów europejskich. Trzeba pamiętać, że Hitler w czasie euforii z podboju Francji w 1940 roku, wyobrażał sobie, że W. Brytania wnet podda się pod naciskiem bombardowania niemieckiego lotnictwa w „bitwie o Brytanię”. Hitler sobie wyobrażał, że wówczas będzie mógł użyć floty francuskiej i brytyjskiej do ewakuacji wszystkich Żydów z okupowanej przez niego Europy, na wyspę Madagaskar.
Opracowanie szczegółów czteroletniej ewakuacji Żydów z portów włoskich, Hitler polecił Adolfowi Eichmann’owi, którego „czteroletni plan ewakuacji Żydów” z Europy jest łatwo dostępny na Internecie, pod hasłem „Madagaskar Projekt.” Projekt ten był traktowany bardzo poważnie przez Hitlera, ale jak wiadomo „Madagaskar Projekt” nie doszedł do skutku, ponieważ Niemcy przegrali „bitwę o Brytanię”.
Stało się to dużej mierze dzięki Polakom, których służyło w lotnictwie w W. Brytanii ponad 17,000, z czego koło dwóch tysięcy straciło życie i około dwóch tysięcy było ciężko rannych, a jednocześnie zestrzelili oni średnio więcej samolotów niemieckich niż piloci angielscy. Rola Polaków w klęsce niemieckiej w „bitwie o Brytanię” pogłębiła nienawiść Hitlera do Polski, która od początku wojny, w 1939 roku, była w Europie najbardziej brutalnie niszczonym terenem do czerwca 1941 roku i ataku Niemiec na Związek Sowiecki.
W decyzji Hitlera, żeby odstąpić od planów ewakuacji Żydów z okupowanej przez niego Europy, i podjąć decyzję wymordowania wszystkich Żydów mu dostępnych, decydującą rolę odegrała klęska pod Moskwą i jego strach przed potencjalnym zalewem pobitych Niemiec przez „Żydów Wschodnich.”
Pamiętam jak w czasie ewakuacji obozu koncentracyjnego pod Berlinem, z miejscowości Sachsenhausen, gdzie spędziłem pięć lat jako więzień polityczny („politische schutzhaeftling), Niemcy wymordowali w czasie ewakuacji tego obozu, począwszy od 20 kwietnia 1945, około 6,000 więźniów, w ramach „zapobiegania” ich szkodliwości dla ludności niemieckiej. Stało się to w czasie „marszu śmierci” w Brandenburgii. Działo się tak w licznych „marszach śmierci” w ostatniej fazie wojny, kiedy w większości obozów koncentracyjnych Żydów ogóle nie było.
Uważam, że taką samą logiką kierował się Hitler w stosunku do Żydów w styczniu 1942 roku w przeciwieństwie do jego „czteroletniego planu” ewakuacji Żydów z Europy w 1940 roku na wyspę Madagaskar. Niestety żydowski ruch roszczeniowym fałszuje fakty historyczne. Często zwały trupów więźniów w 1945 roku, pokazuje się w USA jako zabitych Żydów, podczas gdy wówczas kolosalną większość ofiar zbrodni niemieckich stanowili Słowianie, zwłaszcza Polacy.
Niedawno widziałem program telewizyjny profesora Normana Finketsteina, autora książki „Holocaust Industry,” który nazywał oszustami przywódców żydowskiego ruchu roszczeniowego i twierdził, że ludzie ci, pod wodzą Edgara Brofmana (magnata handlu alkoholem i szefa Światowego Związku Żydów), pomnożyli wielokrotnie ilość Żydów, żyjących ofiar zbrodni niemieckich, pobrali na ich odszkodowanie w wysokości miliardów dolarów, od Niemiec i innych państw, takich jak Szwajcarja, a następnie pieniądze te w kolosalnej większości sprzeniewierzyli.
Profesor Finkelstein stwierdził, że on sam starał się bezskutecznie przez ponad dwadzieścia lat, o odszkodowanie dla jego własnej matki, więźniarki obozów niemieckich oraz zacytował dużą ilość listów do redakcji gazet w Izraelu, w których Żydzi-weterani obozów niemieckich piszą, że obecnie żyją w nędzy, podczas gdy odszkodowania pobrane za nich zostały sprzeniewierzone.
Żydowski ruch roszczeniowy żąda 65 miliardów dolarów od Polski i posługuje się szantażem od wielu lat, oraz niszczy dobre imię Polaków w USA, czego sam jestem świadkiem od pół wieku. Dopiero w 2009 roku zobaczyłem po raz pierwszy na ekranie Polaków pokazanych jako „zdradzonych bohaterów” Drugiej Wojny Światowej w filmie „Za Zamkniętymi Drzwiami.” Tymczasem doszło w USA do tego, że np. autorzy „dreszczowców” kryminalnych dają najczarniejszym charakterom polskie nazwiska.
Ciekawe jest, że w czerwcowym wydaniu pisma „New York Review of Books” Timothy Snyder pisze o Żydach Wschodnich jako o ignorowanej części zagłady Żydów w czasie Drugiej Wojny Światowej.
Iwo Cyprian Pogonowski
(iskry.pl)
Organizacje ocalałych z Holokaustu domagają się zwrotu majątku Żydów, którzy nie zostawili spadkobierców. W wywiadzie dla Fronda.pl publicysta Stanisław Michalkiewicz oskarża środowiska żydowskie o szantaż wobec Polski i apeluje, by państwo polskie z nimi nie negocjowało.
Stanisław Michalkiewicz
Fronda.pl: Od wielu lat powtarza Pan, że Polska powinna zdecydowanie reagować na postulaty organizacji żydowskich dotyczące zwrotu majątków. Dziś środowiska te domagają się zwrotu majątków ofiar, które nie pozostawiły potomstwa. Czyli Pana przepowiednie, wyśmiewane przez niektórych, się sprawdzają.
Stanisław Michalkiewicz: – Żądanie, żeby Polska wypłaciła jakieś ogromne sumy (pan Szewach Weiss wspominał o 60 miliardach dolarów, pan Dawid Peleg, były ambasador Izraela w Warszawie, nie precyzował tej liczby, ale też mówił o sumie kilku miliardów dolarów, za mienie, które pozostawili w Polsce Żydzi bez spadkobierców) rekompensaty organizacjom tzw. przemysłu Holokaustu, ma cechy niczym już nie maskowanego szantażu. Żądanie rekompensat dla ludzi, którzy zostawili spadkobierców ma przynajmniej jakieś pozory uzasadnienia. Pozory, gdyż domagają się tego organizacje, które tych spadkobierców nie reprezentują.
Natomiast w wypadku o którym mówimy już nawet żadnych pozorów nie ma. Jest to po prostu szantaż i sytuacja, która się wytworzyła na praskiej konferencji pokazuje, jak wielkim błędem było wypłacenie łapówki organizacjom żydowskim za przyjęcie Polski do NATO. To miało miejsce w 1997 roku. Łapówka przyjęła postać ustawy o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w Rzeczypospolitej Polskiej.
Czy mógłby Pan w skrócie przedstawić historię tej ustawy?
- Kiedy Polska ogłosiła, że jej politycznym priorytetem jest wejście do NATO, pojawił się przeciek w amerykańskiej prasie, że ośmiu senatorów z obydwu partii zażądało od Warrena Christophera, ówczesnego Sekretarza Stanu, żeby Departament Stanu USA ostrzegł rządy państw Środkowej Europy, że jeśli nie zadośćuczynią roszczeniom żydowskim to stosunki Stanów Zjednoczonych z tymi państwami się pogorszą. Departament Stanu takiego pisma nie wysłał, ale polski rząd zareagował na prasowy przeciek i efektem tej reakcji była wspomniana wyżej ustawa.
Sprzeciwiałem się tej ustawie, nie dlatego żebym uważał, że gminom żydowskim państwo Polskie nie powinno żadnego majątku przekazać. Przeciwnie, uważałem, że powinno, ale nie powinno tego traktować w kategoriach zwrotu.
Sytuacja prawna była identyczna z tą, którą miały diecezje i parafie Kościoła rzymsko-katolickiego na ziemiach zachodnich po II wojnie światowej. W 1972 roku rząd Polski nadał im mienie. Uważałem więc, że w podobnej sytuacji rząd Polski powinien nadać dziewięciu gminom żydowskim mienie w takich rozmiarach jakie im są potrzebne do pracy i funkcjonowania.
Natomiast nie było żadnego powodu, żeby tym mieniem wyposażać nowojorską organizację restytucji mienia, która jako żywo żadną gminą żydowską w Polsce nigdy nie była. Wtedy to się wszystko zaczęło.
Polska ulega organizacjom żydowskim?
- Ta sprawa pokazuje jakim błędem było uleganie szantażystom. W tej chwili następuje tylko eskalacja żądań, towarzyszą jej pogróżki pod adresem Polski. Ówczesny Sekretarz Światowego Kongresu Żydów pan Izaak Singer (który zresztą potem okazał się malwersantem) w kwietniu 1996 roku publicznie stwierdził, że jeśli Polska nie spełni żydowskich żądań będzie upokarzana na arenie międzynarodowej. Była to groźba wypowiedzenia Polsce wojny psychologicznej, która zresztą się toczy. To nie jest mój wymysł, ja stwierdzam fakty.
Rząd Polski nie powinien w ogóle negocjować z tego typu organizacjami, które nie wiadomo kogo reprezentują. Rządowi polskiemu powinny wystarczyć kontakty z innymi państwami. Stosunki między państwami polegają na tym, że państwa zaciągają wobec siebie zobowiązania. Wobec organizacji, która dzisiaj jest a jutro się może rozwiązać, zmienić szyld itd., państwo nie może podejmować żadnego zobowiązania. Jeśli tak uczyni, to w takich sytuacjach jedyną stroną, która ma zobowiązania jest państwo Polskie.
Nie chodzi o to, że te organizacje są żydowskie, jakiekolwiek by nie były nie wolno tak postępować. Nie są podmiotem prawa międzynarodowego i państwo polskie powinno ignorować tego typu zaczepki.
W deklaracji końcowej konferencji praskiej jest mowa o tym, że tylko „niektóre państwa” będą wypłacały Żydom, którzy nie zostawili spadkobierców, pieniądze. Delegacja polska wynegocjowała taki warunek, więc może jednak nie będziemy musieli wypłacać tych miliardów dolarów?
- Udział polityków amerykańskich na konferencji w Pradze, co prawda prywatny, pokazuje, że Stany Zjednoczone nie traktują Polski jako kraju zaprzyjaźnionego, tylko jako kraj podbity, bo tylko na kraj podbity się nakłada kontrybucje a tego typu żydowskie żądania mają właśnie charakter kontrybucji. Z przykrością stwierdzam, Polska nie powinna się godzić na to, żeby Stany Zjednoczone traktowały nasz kraj jako skarbonkę dla Żydów. Na tej płaszczyźnie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi nie wolno się godzić na taką rolę w imię, minimum, godności narodowej. Obawiam się, że pan Peleg będzie postępował zgodnie z tym, co głosi. Polska nie powinna wziąć udziału w tej hucpie. Błędem jest podtrzymywanie kontaktów z szantażystami.