Polska a Unia
(prawy.pl)
Kto kontroluje pieniądz, ten ma pełnię władzy…
![]() |
Od tego czasu, metodą faktów dokonanych, Unia przekształciła się w socjalistyczne, biurokratyczne imperium. Na oczach zdezorientowanych europejczyków i wbrew ich woli, powstaje zcentralizowane super- państwo, którego głównym beneficjentem, a zarazem hegemonem są zjednoczone, żądne ekspansji Niemcy.
Traktat Reformujący UE, podpisany przez Rząd RP 13 grudnia 2007r. w Lizbonie zawiera większość zapisów odrzuconego w referendach przez narody Francji i Holandii – Traktatu Konstytucyjnego UE. Dokument ten będący zaprzeczeniem ducha wolności i demokracji, został skutecznie zanegowany przez naród irlandzki w jedynym referendum, przeprowadzonym po oszukańczej zmianie nazwy pakietu zabójczych dla Europy zapisów. W pozostałych przypadkach europejska klasa polityczna uniemożliwiła przeprowadzenie stosownych referendów, mimo potężnej presji społeczeństw, wyrażającej się choćby w Wielkiej Brytanii niemal 100 procentową wolą przeprowadzenia referendum i odrzucenia w nim proponowanego Traktatu.
Obecnie trwają naciski na władze Irlandii, by ta w jakikolwiek możliwy sposób zmieniła werdykt własnego narodu – powtarzając referendum, zmieniając treść zapytania, czy też wpływając na stan świadomości własnych obywateli. Prezydent Polski na szczęście, jak dotąd nie złożył swojego podpisu pod dokumentem, który ostatecznie likwiduje naszą suwerenność państwową.
Doszło do tego, że europejski „rząd” usiłował przeforsować wprowadzenie zapisów Traktatu pomimo braku ratyfikowania go przez państwa członkowskie.
Budowniczy więzienia narodów są zatem gotowi do wszystkiego, by tylko powstał dławiący Europę socjalistyczny i totalitarny moloch.
Polska 2008 – bezsilność, rozkład i długi
Z coraz większym niepokojem obserwujemy przejawy bezsilności polskiego rządu, parlamentu, oraz wymiaru sprawiedliwości wobec uprawnień Komisji Europejskiej, Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i tzw. „unijnego prawa”.
Zagrożone jest prawo własności wielu naszych Rodaków do ziemi i domostw.
Unia likwiduje polski potencjał przemysłowy, wysysa siłę roboczą, niszczy konkurencyjność firm, utrudnia rozwój kraju.
Groźba utraty pracy dotyczy aktualnie Polaków zatrudnionych w przemyśle cukrowniczym i stoczniowym. Nie jest to niestety ani początek, ani też koniec listy spodziewanych nieszczęść.
Zapisane wyjątki dotyczące możliwości udziału państwa w likwidacji skutków systemu komunistycznego dotyczą jedynie Niemiec, które wraz ze Związkiem Radzieckim dokonały agresji na Polskę, rozpoczynając tym samym II wojnę światową. Dawna NRD ratowana jest niemal w każdej dziedzinie, poczynając od przemysłu hutniczego, a na stoczniowym kończąc,
Polacy mają natomiast ponieść wszystkie konsekwencje wojny, którą przegrali walcząc u boku zwycięzców. Dziś spod władzy Moskwy, dostali się pod bezpośredni nadzór zdominowanej przez Berlin Brukseli
Prowokowane zjawisko sztucznego braku pracy spowodowało katastrofalną emigrację zarobkową. Możliwość wyjazdu jeszcze do niedawna polskie władze przedstawiały jako historyczną zdobycz, niesłychany sukces i sposób na poprawienie wskaźników bezrobocia.
Ponad 2 miliony ludzi sprawnych i aktywnych opuściło kraj, zasilając bogatsze gospodarki. W okresie dobrej prosperity, w Polsce wystąpił dramatyczny brak rąk do pracy, co spowodowało wręcz trudne do obliczenia straty.
W dotkniętych długą rozłąka rodzinach występują nowe zjawiska patologiczne. Rośnie liczba tzw..„euro-sierot”, ostatecznie rozpadają się małżeństwa, przerwane zostają studia i kariery zawodowe wyjeżdżających osób.
Wg pierwszych danych, jakie spływają z kuratoriów do Ministerstwa Edukacji Narodowej „euro – sieroctwo” dotyka od kilku, do kilkunastu tysięcy dzieci w danym województwie. Dla przykładu w Małopolsce szacuje się ich liczbę na 4 tyś. , a w Lubelskiem aż na 20 tyś. uczniów. Pedagodzy zauważają, ze dzieci z dnia na dzień staję się apatyczne i zamyślone, osiągają tez gorsze wyniki w nauce.
Rozmiary emigracyjnych nieszczęść można jedynie porównać ze skutkami wojen i narodowych powstań.
PRL zostawiła po sobie potężne zadłużenie, które wtedy było przedmiotem powszechnej dyskusji. Dziś o długach się milczy, choć wielokrotnie przekraczają tamte sprzed niemal 20 lat. Spuścizna długów po poprzednim systemie, to zaledwie 30% poziomu obecnego zadłużenia, które wynosi łącznie blisko 436 miliardów złotych i wykazuje zatrważająca dynamikę.
Zadłużenie skarbu Państwa w ciągu ostatnich 7 i pół roku wzrosło dwukrotnie.
Chory system ubezpieczeń społecznych w Polsce będzie musiał sprostać kolejnym wyzwaniom. Liczba emerytów uprawnionych do otrzymywania świadczeń rośnie z roku na rok. O ile dwa lata temu przybyło ich 100 tyś. osób, a w ubiegłym roku 215 tyś. , to w roku 2008 spodziewany jest kolejny wzrost zamykający się liczbą ponad 300 tyś. nowych uprawnionych.
Na ich utrzymanie także trzeba będzie pożyczać.
Wg danych z 2007 r. dynamika wzrostu zadłużenia gospodarstw domowych w Polsce wyniosła ponad 40% w skali 12 miesięcy. Zamyka się ono liczbą 240 miliardów złotych, przy stale spadającym poziomie oszczędności, których stosunek do dochodu zmienił się niekorzystnie w ciągu 10 lat, malejąc z 16 do 4%..
Polacy zdążyli zatem zadłużyć swoje gospodarstwa domowe, przedsiębiorstwa i państwo, likwidując przy tym możliwość uzyskania wystarczającego wzrostu gospodarczego.
Ten byłby nie na rękę innym gospodarkom unijnym, które także wykazują charakterystyczna dla socjalizmu słabość.
Tzw. Strategia Lizbońska, która miała uczynić Unię światową potęgą gospodarczą zakończyła się kompletnym fiaskiem.
To skutek zarzucenia zdrowych zasad, które w poprzednich pokoleniach przynosiły zasłużony wzrost i zrównoważoną poprawę warunków życia.
Tak się dzieje, kiedy gospodarką, rodziną, oraz „sprawiedliwością społeczną” zajmują się nieuczciwi do granic możliwości urzędnicy.
Wzrost gospodarczy w najsilniejszych siedmiu krajach Unii Europejskiej ledwie przekracza 2 %, czyli jest wyraźnie niższy od tego, który osiągamy obecnie w Polsce.
Trzeba zatem ratować niewydolny i pasożytniczy system. Wygląda na to, że Polacy będą musieli płacić Unii nawet za możliwość palenia własnym węglem. Toż jest to rozbój w biały dzień!
„Nasz” Bank Centralny we Frankfurcie?
Obecny system prawny, porządek polityczny oraz ideologiczne wypaczenia europejskiej biurokracji sprawiają, że ostatnim bastionem naszej suwerenności pozostaje polska waluta i własny bank centralny. Polska wstępując do Unii Europejskiej zobowiązała się do wprowadzenia wspólnej waluty, ale w związku z koniecznością spełnienia określonych kryteriów, nie została określona data rezygnacji ze złotego.
W Traktacie Reformującym UE z dnia 13 grudnia 2007r. czytamy w Art.2.4: “Unia ustanawia unię gospodarczą i walutową, której walutą jest euro.” Wśród wielu niebezpiecznych zapisów, umieszczono zatem i ten, obligujący państwa członkowskie do bezwzględnego pozbycia się własnej waluty, wraz z niezależną polityką pieniężną. Konsekwencja działań jest zatem oczywista.
Wprowadzenie wspólnego pieniądza kontrolowanego przez Europejski Bank Centralny we Frankfurcie zamyka proces faktycznej likwidacji państw narodowych w ramach Unii Europejskiej.
Własna waluta daje możliwość wpływania na stan własnej gospodarki i na procesy stosownej wymiany z sąsiadami. Własny bank centralny stanowi niezastąpione, skuteczne narzędzie do usprawniania ekonomii i pozytywnego regulowania procesów gospodarczych.
W tym względzie nie wolno liczyć na cudzą dobrą wolę.
Polska nie musi przyjąć euro
Do tego, by prowadzić swobodną wymianę handlową w Europie, nie jest potrzebna wspólna waluta. Utrzymanie własnej waluty m.in.. sprzyja wiarygodności państwa w oczach inwestorów. Wielka Brytania zachowała swoją walutę narodową – funt - i tam właśnie obserwuje się od lat ogromny boom inwestycyjny. Z tego powodu Polacy masowo wyjeżdżają dziś do tego kraju, znajdując lepiej płatną pracę.
Wzrost gospodarczy w strefie Euro jest niższy od wzrostu gospodarczego w całej Unii Europejskiej, a obywatele państw, które przyjęły wspólną walutę deklarują chęć powrotu do własnego pieniądza.
Dla wygody turystów trudno wyzbywać się narodowej wolności i jakiejkolwiek możliwości swobodnego rozwoju. Argument usprawnienia ruchu turystycznego brzmi zatem nieszczerze i wręcz niepoważnie.
Zachowując własną walutę – złoty polski – utrzymamy liczący się zakres suwerenności Polski, a jednocześnie obronimy choć w części ideę Unii Europejskiej jako godnej zaufania organizacji – państw równych i suwerennych.
Nie ma żadnych uczciwych powodów, by integracja europejska odbywała się kosztem całkowitej likwidacji suwerenności państw członkowskich.
Jedynie bezpieczną formę integracji określa koncepcja Europy Wolnych Ojczyzn i o realizację takiego modelu należy bezwzględnie zabiegać.
3 października 2008r. Jan Szczepankiewicz
