GEGEN JAYS… gegen the ‘New World Order’

gegen Global Masonic Jay’o Socio-Liberal Kibbutz !

Euro-leukoarajoza

Skomentuj »

(iskry.pl)

Benjamin Franklin powiadał, że pojęcie demokracji najprościej daje się objaśnić głosowaniem dwóch wilków i owcy, co cała trójka zje na obiad. Po czym natychmiast dodawał, że w takiej sytuacji o wolności można mówić jedynie wówczas, gdyby należycie uzbrojona owca zdołała podważyć wyniki tegoż głosowania.

Te dwa wilki to jutrzejsze, paneuropejskie Niemcy oraz dzisiejsza Rosja, wskrzeszająca imperialne tradycje Katarzyny. Zagadka brzmi: jakie państwo w chwili obecnej pełni rolę owcy?

Gdy poprzednie wydanie tygodnika trafiało do rąk Czytelników, agencja AFP podała, że Federacja Rosyjska zlikwidowała granicę z Osetią Południową, przytaczając wypowiedź Władimira Putina, przekonującego, że stało się to, “by ludziom żyło się lepiej”. Pewien dziennikarz zauważył wówczas, że Petersburg, rodzinne miasto Putina, jest braterskim miastem Tbilisi, na co rosyjski premier bryzgnął uwagą: “To dobrze. Należy rozwijać braterskie stosunki z miastami Gruzji. Zostawienie Gruzji na rozszarpanie przez nacjonalistów i nieodpowiedzialnych ludzi byłoby złym wyborem. Należy utrzymywać kontakty ze społeczeństwem obywatelskim tego kraju”.

Jak widać, Moskwa mało, że któryś raz z rzędu oficjalnie przyznała się do rozbioru Gruzji, to w następnej kolejności uzurpuje sobie prawo określania, jakie władze byłyby odpowiednie dla sąsiednich narodów. Rzecz jasna “bratnich narodów”. Rzecz jasna: by narodom tym żyło się lepiej. To nic innego jak przymiarka do parcelacji Ukrainy – okoliczność, iż Gruzja była jedynie skromną przystawką, dzisiaj nie podlega już dyskusji.

Europa poświęciła integralność terytorialną niezależnego państwa na ołtarzu tak zwanego “pragmatyzmu politycznego” i ta sama choroba powoduje, iż wśród unijnych dyplomatów krążą (póki co jedynie kuluarowo), wątpliwości, czy krymski Sewastopol to aby na pewno miasto ukraińskie. Jednak postawienie tego rodzaju pytania oznacza przejście cienkiej, czerwonej linii, rozciągniętej pomiędzy rozumieniem a głupotą. Najwyraźniej Europa chce tę linię przekroczyć: prezydent Francji w roli unijnego lidera pozwolił się upokorzyć, a ostatnie wydarzenia dowodzą, że Bruksela usankcjonuje rozbiór Gruzji nie oglądając się za bardzo na zdanie Warszawy, Wilna, Rygi czy Tallina.

W tym kontekście należy pamiętać, że Rosjanie zamieszkujący Krym to doskonalszy pretekst dla operacji militarnej przeciwko Ukrainie niż “obrona” mieszkańców Osetii Południowej. Kilka miesięcy temu Jurij Łużkow (mer Moskwy) wyraźnie zaznaczył, że kwestia przynależności Sewastopola pozostaje nierozwiązana, a jej rozstrzygnięcie musi odpowiadać interesom Rosji, w szczególności zaś interesom Floty Czarnomorskiej. W interpretacji Łużkowa, Sewastopol to od 1948 roku “miasto wydzielone” i jako takie nigdy nie było częścią Krymu, przekazanego Ukraińskiej SRS w 1954 roku. Najwyraźniej Moskwa “ostrzeliwuje” przedpole, badając natowskie aspiracje Kijowa…

Reasumując. Przewlekłe zmiany niedokrwienne mózgu, prowadzące między innymi do obniżenia gęstości istoty białej oraz do zaników kory mózgowej, zwane są leukoarajozą. To przypadłość charakteryzująca współczesne europejskie elity, którym to, co Rosja zrobiła z Gruzją (i co wkrótce zacznie czynić z pozostałymi krajami tak zwanej bliskiej strefy wpływów) nie chce zmieścić się pod czaszką wyżartą lewicowym zakwasem, więc niewygodnych faktów nie przyjmują oni do wiadomości na zasadzie wyparcia. Tymczasem Rosjanie umiejętnie odkrawają NATO od Europy, znakomicie kalkulując, że Stary Kontynent, pozbawiony północnoamerykańskiego wsparcia, połkną bez specjalnych oporów.

Dlatego nie zaszkodzi, gdy będziemy pamiętać o dwóch, jakże gorzkich z polskiej perspektywy, dowcipach sprzed lat. Pierwszy definiuje Armię Czerwoną jako jedyną armię świata, która nie uznaje żadnych granic. Drugi przypomina słynny dialog:
– Z kim graniczy Rosja?
- Z kim chce.
- A z kim chce?
- Z nikim.

Władimir Putin oznajmił, że rosyjski “budżet obronny” na rok 2009 zostanie zwiększony co najmniej o jedną czwartą. Innymi słowy: “Rosja ante portas”. Moskwa postanowiła odrestaurować Imperium i Bruksela jej w tym najwyraźniej nie zamierza przeszkadzać. Stąd co najmniej jedno zasadne pytanie: czy ktokolwiek potrafi? I drugie, równie istotne: co ma dzisiaj większą wartość: sojusznicze zobowiązania NATO czy może rosyjska ropa i gaz?

Krzysztof Ligęza

Written by kilogram13

październik 3, 2008 @ 10:09 pm

Napisz odpowiedź