O Stoczni, c.d.
(iskry.pl)
Posłowie Platformy Obywatelskiej złożyli wczoraj do marszałka Sejmu wstępny wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu ministra skarbu w rządzie PiS Wojciecha Jasińskiego. Ich zdaniem, zaniechał on działań naprawczych w przemyśle stoczniowym. Politycy PiS ripostują, że taki wniosek nie ma uzasadnienia merytorycznego i zapowiadają złożenie po zakończeniu negocjacji z Komisją Europejską wniosku o wotum nieufności dla ministra Aleksandra Grada.
Podstawą wniosku, który zawiera trzy zarzuty, jest biała księga ministra Grada. Pierwszy zarzut to przedłużenie procesu prywatyzacji stoczni, drugi przygotowanie planów restrukturyzacji stoczni bez uzasadnienia popartego rachunkiem ekonomicznym, w tym wydzielenie Stoczni Gdańsk ze Stoczni Gdynia, a trzeci to rzekomy brak zainteresowania ofertami podjęcia negocjacji nabycia stoczni przez prywatnych inwestorów w latach 2006-2007. Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej będzie pracowała nad wnioskiem, przesłuchując kolejnych świadków, a procedura ta ma potrwać kilka miesięcy.
- Wniosek nie broni się z żadnej strony, ani merytorycznej, ani prawnej – powiedział były wiceminister gospodarki Paweł Poncyljusz (PiS). Według posłów PiS, taki wniosek to osłabienie pozycji negocjacyjnej strony polskiej w ostatnich dniach trudnych negocjacji z inwestorami i KE.
Wczoraj szef klubu Lewicy Wojciech Olejniczak zapowiedział, że będzie rekomendował Lewicy poparcie wniosku PO o postawienie byłego ministra Wojciecha Jasińskiego przed TS.
Stoczniowe związki zawodowe obawiają się, że rząd przygotowuje scenariusz upadłości polskich stoczni, gdyż – według mediów – zatrudnił już firmę pijarowską i kancelarię doradczą, która programuje oprawę medialno-techniczną dla takiego rozwoju wypadków.
Sejm przyjął wczoraj informację rządu na temat sytuacji stoczni Szczecińskiej Nowa, Gdańsk i Gdynia większością 223 posłów, przy sprzeciwie 183 posłów i wstrzymujących się 11 posłach.
Paweł Tunia - “Nasz Dziennik”
Kto na tym stracił? Wszyscy stoczniowcy we wszystkich stoczniach, bo po każdej z tych prywatyzacji tysiące stoczniowców zostało zwolnionych lub się zwolniło samych. Kto zyskał na tym? Na pewno nie stocznie i nie stoczniowcy. Stocznie były w rękach prywatnych i przez to właśnie dzięki politykom, również Buzka – dzisiaj znowu Platforma – nie doprowadził do ugody, oddano Stocznię Gdańską i Stocznię Gdynia w ręce niegodne. Kto się jeszcze przyczynił, a może i sam Kwaśniewski, który w swoje urodziny perfidnie nas zaprosił z ministrem Kaczmarkiem i premierem Cimoszewiczem i powiedział: “upadłość Stoczni”, bo nie ma litości za to, że mamy wolną Polskę. Za to Kaczmarek powiedział tak: A kto na tym zarobił, to się jeszcze okaże.
I mamy słynne wybory, gdzie wygrało PiS. Tak, poparliśmy PiS, ale zanim poparliśmy PiS, zwróciliśmy się do wszystkich klubów parlamentarnych – naprawcie to, co się stało złego. Rękę wyciągnęło jedyne PiS. A plan był prosty, rozdzielić się i spróbować powolutku samemu gospodarzyć. I Prawo i Sprawiedliwość to wykonało, za co od tego momentu zaufaliśmy mu, bo zrobiło to, co chcieliśmy. Zaczęliśmy wychodzić z dołka z wyrzeczeniami, często i z płaczem. Ale to było tylko dwa lata. Oczywiście rozdzielenie miało być również po to, żeby znaleźć inwestora.
W dokumentach UOKiK z czerwca tego roku, które jednoznacznie świadczą o tym, że minister Grad okłamał na ostatnim posiedzeniu wszystkich posłów, okłamał również was. W tych dokumentach jest wyraźnie napisane, że pomoc gotówkowa publiczna Stoczni Gdańskiej wynosiła 32 mln zł, a pomoc gwarancji, czyli poręczeń pod kredyty, które zaciągnęliśmy jako stocznia, które spłaciliśmy, wynosiła 106 mln zł, ale my te kredyty spłaciliśmy. To były najdroższe kredyty w Polsce i jeszcze do Skarbu Państwa oddaliśmy 2 proc. prowizji oprócz tego, co musieliśmy zapłacić w bankach. Skarb Państwa na tym jeszcze zarobił. I znalazł się inwestor, jedyny oferent to ISD. Tamten rząd bardzo dobrze podpisał umowę. Prywatyzacja polegała na tym, że ISD miała podnieść kapitał i wpłacić gotówkę poprzez zasilenie kapitału akcyjnego stoczni, wycena majątku ze 100 mln zł zwiększyła się na 400 mln zł. Te pieniądze w większości są na kontach stoczni, więc teoretycznie upadłość nam nie grozi. Ale szukaliśmy inwestora po to, aby włożył pieniądze w nowe inwestycje i technologie, i taki plan inwestycyjny ten inwestor podpisał. Oczywiście stroną nie był tu bezpośrednio rząd, tylko Agencja Rozwoju Przemysłu, ale w umowach jest dzisiaj ARP i zarząd stoczni. W umowach jest jedno, że inwestor ma zainwestować odpowiednią ilość gotówki, tj. około 300 mln zł, jeżeli tego nie zrobi, to traci akcje Stoczni Gdańskiej na rzecz Skarbu Państwa, więc Skarb Państwa ma gwarancję, że jeżeli stocznia nie będzie nowoczesna, to z powrotem będzie jej właścicielem.
To wszystko, niestety, się zawaliło, bo obecny rząd nie ma pomysłu na pozostałe stocznie; ten rząd nie szuka rozwiązania. I ten dobry inwestor zmienił się w inwestora drapieżnego, który nie chce wywiązać się z inwestycji, który planuje z tym rządem zmianę umowy sprzedaży na wstrzymaniu inwestycji. Dzisiaj minister Grad to potwierdził. Rząd chce połączyć Stocznię Gdynia ze Stocznią Gdańską – mamy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Publicznie mówię jeszcze raz, że “Solidarność” i załoga stoczni nie była i nie będzie nigdy przeciwko kolegom z Gdyni. Myśmy poznali inwestora od podszewki, wiemy, po co to chce zrobić. Ma bardzo prosty plan. Nie chce realizować inwestycji w Stoczni Gdańskiej, chce przejąć stocznię Gdynia za przysłowiową złotówkę. A dlaczego chce zjednoczenia – a dlatego, że majątek Stoczni Gdańskiej zasili majątek Stoczni Gdynia w księgach i nie będzie musiał już zasilać kasy Stoczni Gdynia, czyli przejmie majątek następny.