Kaczor Donald Tusk = ruski dupoliz
(iskry.pl)

Wielu do dziś jednak uważa, że za tymi słowami kryje się coś więcej niż tylko ironia rosyjskiego prezydenta. Analizując całą politykę Donalda Tuska od momentu objęcia władzy w 2007 roku możemy dopatrzeć się zdecydowanie przychylniejszego stanowiska wobec Niemiec i Rosji niż miało to miejsce za jego poprzedników. Polska oddaliła Veto w zamian za Festiwal piosenki rosyjskiej, nie sprzeciwiła się twardo budowie rurociągu Nord Stream, a także przy okazji Gruzji jedyną osobą z władz Polski sprzeciwiającą się rosyjskiej inwazji był prezydent Kaczyński… a nie premier Tusk.
Z jednej strony wszystkie te punkty można sprowadzić do przypadku, albo do ugodowego charakteru naszego premiera. Ale czy Polska powinna być ugodowa wobec sąsiadów, którzy z jednej strony cały czas widzą nas jako swoich wasali, z drugiej zaś starają się odzyskać mienie, które stracili w czasie wojny, którą sami wywołali? Osobiście uważam, że stanowisko poprzedniego rządu było lepsze, a sojusz z Ameryką jest Polsce potrzebny. Na szczęście udało się to kilka dni temu sfinalizować podpisując umowę z Amerykanami o instalacji Tarczy antyrakietowej na terenie naszego kraju. Wypadałoby także przypomnieć tutaj aferę z “torpedowaniem” przez gabinet Tuska podpisania tej umowy. Nie będę jednak się tu rozpisywał, polecam przypomnienie w postaci filmu.
Wszystkie te przypadki zdają się pokazywać, że obecny premier przychylnym okiem patrzy na politykę Rosji wobec Polski i nie poczuwa się do (jak on sam to słowo lubi) realnych działań wobec niechętnego nam kraju.
Wojna w Gruzji, a właściwie brawura naszego prezydenta zmusiła nasz kraj, czy też nasz rząd do współdziałania. Radosław Sikorski jeszcze przed wylotem do Gruzji poprosił o zwołanie spotkania wszystkich przywódców Europy, na których prezydent Francji potępił Rosję, a następnie poleciał do Gruzji. Obecnie ma odbyć się 1 września rada Europy, na której Donald Tusk miał potępić Rosję za jej obecne działania i nakłonić Europę do wyciągnięcia sankcji politycznych i ekonomicznych wobec wschodniego mocarstwa.
Jak się jednak okazuje, Tusk nie wystąpi o sankcje dla Rosji:
Premier Donald Tusk będzie namawiał 1 września na szczycie w Brukseli na przyjęcie nowej, jednolitej strategii UE wobec Rosji. Nie wystąpi jednak o sankcje wobec Kremla – informuje “Dziennik”.
Częścią wspólnego stanowiska Unii wobec Rosji miałoby być m.in. dopracowanie sześciopunktowego planu pokojowego, jaki przedstawił Moskwie Nicolas Sarkozy. W szczególności Unia miałaby domagać się wycofania Rosjan z takich strategicznych punktów, jak port w Poti czy strefy buforowe na południe od Abchazji i Osetii Południowej.
Premier ma też przekonywać przywódców UE do szybszej integracji z Unią Ukrainy i do zawarcia z nią umowy o wolnym handlu.
Według “Dziennika”, Tusk nie będzie występować o sankcje wobec Kremla. Jak tłumaczą polscy dyplomaci, chodzi o to, by nie prowokować Rosji i uniknąć spełnienia przez nią gróźb dotyczących wycelowania w nasz kraj rakiet atomowych. Premiera do występowania o wprowadzenie sankcji nie zachęca także postawa innych państw Unii, które na razie nie chcą pójść aż tak daleko. [źródło]
Jak zatem można ocenić naszego premiera? Z jednej strony może się zwyczajnie obawia Rosji. Każdy człowiek ma prawo się bać. Ale czy taka osoba może godnie reprezentować interesy Polski? Z drugiej jednak strony może Donlad Tusk wcale się nie boi, a jedynie wypełnia polecenia płynące z Moskwy? Może jednak dawne słowa Putina nie były przypadkowe? Może Donald Tusk jest faktycznie “ich” człowiekiem w Warszawie?