Gruzja a Tarcza itp.
(iskry.pl)
Znajomy przez telefon tłumaczył mi ostatnio, dlaczego prezydent Saakaszwili zaatakował śpiącą stolicę południowej Osetii.
– Wiesz – mówi. – Żydzi chcieli, aby tarcza była w Polsce, i lekko nacisnęli na USA, żeby ci musieli jakoś zareagować… I to w sumie dobrze, bo wolę, żebyśmy szli z Żydami niż z Rosjanami.
Tymczasem scentralizowana, konsekwentnie prowadzona polityka rosyjska wbija klin w państwa Zachodu, powoli odbudowując stare ponadunijne związki z Niemcami i innymi państwami Europy – jak Włochy.
Na dodatek armia rosyjska po wielu klęskach odniosła w Gruzji spektakularny blitzsukces, jakże przydatny na użytek wewnętrzny. Okazało się, że wyposażone w zachodnią i izraelską broń oraz wyszkolone przez zachodnich i izraelskich doradców oddziały gruzińskie nie zdołały utrzymać linii frontu, a także nie były w stanie odebrać Rosjanom kontroli przestrzeni powietrznej. Rosyjskie samoloty bombardowały, gdzie chciały i jak chciały.
Całe wydarzenie obnażyło podziały w polityce wewnętrznej na Ukrainie, gdzie prezydent oskarżył premierową o miliardową łapówkę od Rosjan.
Chyba dawno Rosja tak bardzo nie skorzystała na jakichś wydarzeniach.
A wszystko to za sprawą jednego brutalnego posunięcia gruzińskiego prezydenta, wpisanego w ogólną grę interesów rosyjskich i izraelskich w regionie.
Tak się złożyło, że dojście Putina do władzy w Rosji oznaczało zwycięstwo frakcji rosyjskich “natolińczyków” w służbach bezpieczeństwa, czyli narodowców, którzy wygrali rozgrywkę ze wspieranymi przez oligarchów, powiązanymi z Izraelem “puławianami”, takoż z posowieckich służb bezpieczeństwa.
Od tego czasu datują się pewne izraelsko-rosyjskie podchody, głównie na “froncie” irańskim, gdzie Rosja sprzedaje broń i technologię.
Iran to poważna zagwozdka, ponieważ państwo to dysponuje drugimi co do wielkości zasobami ropy naftowej i gazu ziemnego. Z powodu embarga i blokady, ropa ta dla państw “naszych” jest coraz słabiej dostępna, a “nasze” firmy pozbawione są możliwości zysków z eksploracji i inwestowania w technologie wydobywcze.
Wykorzystują to Chińczycy i Rosjanie, od czego Amerykanom i Żydom wierci się w nosie. Oczywiście jest możliwe, że Iran będzie miał bombę, i wówczas ewentualne ekspedycje wojskowe na ten kraj staną się bardziej kosztowne. Trudno jednak twierdzić, że irańska bomba to zagrożenie dla istnienia Izraela.
Dopóki irańscy przywódcy pozostają przy zdrowych zmysłach (a ostatnie wydarzenia pozwalają sądzić, że mają dobrze poukładane w głowie), nikt nie powinien sugerować, że Iran zaatakuje Izrael. Irańska bomba atomowa zmusiłaby jednak oba kraje do przyjęcia byłej sowiecko-amerykańskiej doktryny MAD – czyli wzajemnie gwarantowanego zniszczenia.
Wracając do Gruzji i Rosji, znów trzeba patrzeć przez szkiełko z ropy i gazu. Gruzja pozwalała Zachodowi na obejście Rosji. Rosja bowiem nie zarabia na samym tranzycie, ale jest pośrednikiem w handlu; to znaczy kupuje np. gaz w Azerbejdżanie i odsprzedaje – oczywiście po wyższej cenie – do Europy. Odpowiednie rurociągi (jest kilka projektów) biegnące przez Gruzją i Turcję (jeden już funkcjonuje) pozwalają zmniejszyć cenę, a jednocześnie pozbawić Moskwę zarobku na handlu. Drugą moż-liwą drogą dotarcia do złóż kaspijskich byłby rurociąg via Pakistan i Afganistan, jednak tam, mimo wielu wysiłków, nie udało się uzyskać odpowiedniej stabilizacji.
Jedna ze strategicznych koncepcji polskiej polityki (realizowana na wielu etapach) zakłada, że związanie naszego kraju z gospodarczymi interesami Żydów amerykańskich oraz Izraela, da nam wystarczającą rękojmię, aby sojusz polsko-amerykański nie był “egzotyczny” i gdy przyjdzie co do czego, by teren Polski był realnie broniony przez zaangażowanie USA.
Dopuszcza się w ten sposób do uczynienia z Polski europejskiego przyczółka Izraela i Izraelczyków – powrotu żydostwa do prominentnego znaczenia.
Tymczasem trzeba pamiętać, że w takiej sytuacji my, Polacy, możemy nie być w stanie odbudować własnej narodowej elity, narodowego kapitału, przez co sojusz taki – obojętnie czy sformalizowany, czy niepisany – zakończy się dla nas rolą “izraelskich Arabów”.
Jest to tym bardziej prawdopodobne, że Żydzi znajdują się obecnie w apogeum historycznego znaczenia i wpływów na cywilizację zachodnią, na dodatek, z powodu bliskiej z nami historii, mają wobec nas wiele uprzedzeń.
Tak czy owak, o sprawach tych powinno się w Polsce dyskutować otwarcie i bez zahamowań, niestety, dyskusja taka jest zablokowana i sprowadza się do epitetów. Strona żydowsko-amerykańska – jakiekolwiek sugestie złączenia polskiego interesu z rosyjskim traktuje jako objaw działania rosyjskiego wywiadu, natomiast jej przeciwnicy strzelają z biodra, zanim jeszcze padają jakiekolwiek argumenty.
No i tak oto dryfujemy sobie w ciemnościach…
Andrzej Kumor Mississauga
Tygodnik “Goniec” – Toronto