GEGEN JAYS… gegen the ‘New World Order’

gegen Global Masonic Jay’o Socio-Liberal Kibbutz !

Konstytucja

Skomentuj »

(iskry.pl)

Konstytucje mają to do siebie, że jeśli nie stoi za nimi obyczaj polityczny, tradycja i  – co tu kryć – siła, są tylko kawałkiem zapisanego papieru. Często pełnią rolę zasłonki lub fartuszka na pokaz, takiej prawnej wioski patiomkinowskiej, dzięki której zamordyzm pokazuje, jaki jest demokratyczny.

Konstytucja ZSRS była jedną z najpiękniejszych na świecie, dawała wszystkim wielkie prawa, ba, przewidywała nawet możliwość wystąpienia republiki z sowieckiego związku! Konstytucja PRL-u, prócz zapisu o dozgonnej konieczności kochania Sowietów, również zapewniała obywatelom wielkie swobody.

Z drugiej strony, istnieją sprawnie funkcjonujące demokracje kultury zachodniej – jak brytyjska, które konstytucji nie mają i wiedzie im się niczego sobie.

Przypominam to, byśmy wszyscy pamiętali, że demokracja nie zaczęła się w Polsce 3 maja 1791 roku, ba, powiedzieć można, że wówczas uległa znacznemu ograniczeniu.

Polacy cieszyli się swobodami obywatelskimi i mieli wpływ na politykę kraju już od XV wieku. Polacy, czyli szlachta, bo poza szlachtą naród praktycznie nie istniał. Polacy stracili demokrację i wolność nie dlatego, że mieli złe prawo, lecz dlatego, że upadł obyczaj i zanikły cnoty obywatelskie, a szlachta, rozleniwiona dobrobytem i omamiona zwycięstwami wojskowymi, przestała kształcić dzieci i nie pozwalała królowi na utrzymywanie sprawnego wojska zaciężnego.


Po prostu,  Rzeczpospolita Obojga Narodów, którą likwidowała Konstytucja 3 maja, wprowadzając scentralizowane państwo z monarchią dynastyczną (zapisano w niej, że rodziną panującą mają być Sasi: “Stanowimy przeto, iż po życiu, jakiego nam dobroć Boska pozwoli, elektor dzisiejszy saski w Polszcze królować będzie.

Dynastia przyszłych królów Polskich zacznie się na osobie Fryderyka Augusta, dzisiejszego elektora Saskiego, którego sukcesorom de lumbis z płci męskiej tron polski przeznaczamy. Najstarszy syn króla panującego po ojcu na tron następować ma…”) była pierwszą w historii próbą odtworzenia starożytnego, rzymskiego ideału społeczeństwa obywatelskiego. Próbą częściowo udaną; ideał ten działa sprawnie pod jednym warunkiem, gdy obywatele są mądrzy, wykształceni, odpowiedzialni, wiedzą, co to cnota i poświęcenie dla dobra wspólnego. Dopóki Polacy byli w swej większości wykształceni i odpowiedzialni, dopóki ich Rzecz Wspólna była wielkim sukcesem na miarę całej cywilizacji zachodniej.

Nawet najlepsze prawo nie zmieni ludzi i ich zwyczajów. Dlatego nie można dzisiaj przy pomocy jakiegoś – choćby najlepszego – aktu ustawodawczego zmienić Afganistanu czy Iraku.

Oświeceniowa Konstytucja 3 maja stanowiła nieudaną próbę reformy podjętą przez polską masonerię. Fakt, że dzisiaj rocznicę jej nielegalnego uchwalenia (to inny temat) obchodzi się jako akt fundujący polskiej demokracji, jest jeszcze jednym szyderstwem pokazującym, iż nieważne, jak było, ważne, jak się pamięta…

Konstytucja 3 maja była też realizacją masońskiego przeświadczenia, że ludzie (wówczas chodziło wyłącznie o polską szlachtę) są tylko częściowo równi i pokaźna ich część nie dorasta do tego, by sama decydować o sobie. Dlatego ci bardziej oświeceni – muszą sprawy wziąć w swoje ręce i pokierować ludzkim bydłem tak, aby sobie krzywdy jakiejś nie zrobiło…

To smutne, degradujące i antychrześcijańskie przekonanie ciągnie się przez wieki zachodniej cywilizacji jak smród po gaciach, od czasów herezji gnostyckich.

Konstytucja 3 maja nie przyniosła więc Polsce niczego dobrego i prócz dobrej prasy, jaką zawsze miała w kręgach “oświeconych”, niewiele nauki dla nas wynika z jej zapisów. Jeśli mamy czerpać z polskiej tradycji demokratycznej, to raczej tej XVI-wiecznej, obywatelskiej, kiedy kraj nasz ustawiał klocki w tej części Europy, z czasów Kochanowskiego czy Jana Zamoyskiego.

W końcu, jeśli budować tożsamość niepodległej Polski, to uczyńmy to na tych najszerszych, największych fundamentach. Wszyscy jesteśmy dzisiaj spadkobiercami ówczesnej szlachty i na nas spoczywa obowiązek pilnowania narodowego ognia. Naród polski rozszerzył się na  wszystkie stany i jeśli szukamy dzisiaj historycznego spoiwa – materiału na kanwę wielkiej nowoczesnej Polski, kraju, który zabezpieczy interesy i pozwoli 40 milionom ludzi odegrać należną im rolę w sercu Europy, to właśnie tam szukajmy złotego rogu.

Są na świecie narody, które własną tożsamość budują na przekazach sprzed  tysięcy lat. My spokojnie możemy odwołać się do tych sprzed tysiąca.

Dziwność naszej sytuacji polega na tym, że w rezultacie klęski wojennej pobito nam dowódców. Rządcy wstawieni na ich miejsce w PRL-u nawet nie czuli związku z II Rzeczpospolitą, o czasach odleglejszych nie wspominając. Dzisiaj ich dzieci wciąż boją się polskiej tożsamości i polskiego ducha, nadal boją się odkopać butelkę, z której wychodzi polski dżin.

Lekcja Konstytucji 3 maja dowodzi, że papier niczego nie zmienia, jeśli nie jest emanacją woli narodu. Pracujmy więc, aby u wszystkich dookoła; w naszych rodzinach, u naszych dzieci, u polskich sąsiadów, u wszystkich Polaków wolę tę obudzić. Obudzić przeświadczenie, że “w interesie wspólnym”, to znaczy we własnym.

Słuchając w polskim radiu dyskusji o Konstytucji 3 maja, ze zdumieniem dowiedziałem się z ust pewnego “autorytetu”, że ówcześni posłowie Sejmu Wielkiego “wbrew własnemu interesowi” nałożyli na swe majątki dziesięcioprocentowy podatek…

Proszę sobie wyobrazić, że nawet w dzisiejszej Polsce ludziom z tytułami profesorskimi nie przychodzi do głowy myśl, iż podatki w wolnym kraju płaci się we własnym partykularnym interesie, a jeśli tak nie jest, to są one jedynie haraczem wymuszanym przez  wewnętrznego lub zewnętrznego okupanta.

Niewolnictwo to stan umysłu, a nie sytuacja fizyczna!

Andrzej Kumor Mississauga
źródło: Tygodnik “Goniec” Toronto

Written by kilogram13

maj 11, 2008 @ 9:12 pm

Dodaj komentarz