Media gegen Kosciol
(Nasz Dziennik)
W ostatnim czasie mogliśmy obserwować nasilone działania wielu mediów liberalnych, które powołując się na tzw. głos opinii publicznej, próbowały szantażować samego Ojca Świętego, uzurpując sobie prawo do dyktowania Stolicy Apostolskiej, w jaki sposób ma obsadzać stolice biskupie.
Dziennikarze, realizując interesy liberalnych środowisk politycznych, powoływali się na głos wiernych, udając przy tym perfidnie zatroskanie o losy polskiego Kościoła. Nie zważając na to, że przekraczają znacznie swoje kompetencje, próbowali powtórzyć już wcześniej sprawdzony scenariusz. Jak pisał na łamach “Gazety Wyborczej” z 12-13.04 br. Jan Turnau: “Tak przecież było w przypadku arcybiskupa Stanisława Wielgusa, który nie został metropolitą warszawskim, bo jego osoba budziła ostre sprzeciwy wśród niektórych wiernych”. Za nic miano oświadczenie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydane 10 kwietnia, przypominające, iż takie działania mediów są sprzeczne z obowiązującymi zasadami i prowadzą do podziałów w społeczeństwie. Wydawany przez Axel Springer “Dziennik” z 12-13.04 br. grzmiał: “Biskupi, szanujcie wolność słowa”, twierdząc, że “z większości tekstów na ten temat przebija głęboka troska o Kościół – tyle że autorzy tych artykułów widzą dobro Kościoła inaczej niż biskupi”. Warto w tym miejscu przypomnieć słowa zastępcy redaktora naczelnego “Dziennika” Cezarego Michalskiego wypowiedziane w programie “Między ziemią a niebem” wyemitowanym 6 kwietnia w TVP 1. Stwierdził, że sam będąc daleko od Kościoła, nie chce wypowiadać się w imieniu katolików czy reprezentować katolickiego punktu widzenia, a współkierowany przez niego “Dziennik” nie służy ewangelizacji, lecz informacji i rozrywce, która – jak to określił – jest w dzisiejszym świecie bardzo brutalna. Lecz przecież zarówno “Dziennik”, jak i wiele innych mediów tak chętnie zabierają głos nie tylko w sprawach Kościoła, ale także próbują zastępować głos Kościoła. Takie działanie pozostawia wiele do życzenia w sferze informacyjnej, a tym bardziej nie może być uznane za działalność rozrywkową.
Bulwersujące było włączenie się do tej rozgrywki mediów publicznych utrzymywanych przecież w dużej części z abonamentu płaconego przez obywateli, będących w przytłaczającej większości katolikami. Na antenie TVP Info 17 kwietnia dziennikarka “Rzeczpospolitej” Ewa Czaczkowska twierdziła, że wierni mają prawo do wyrażania własnych opinii nawet w kwestii nominacji na stolice biskupie, wieszcząc, iż w przyszłości może dojść wręcz do ekscesów, jeśli hierarchia kościelna nie będzie w zakresie nominacji spełniać oczekiwań. Wtórował jej Marcin Przeciszewski z KAI, mówiąc, że bardzo przypadła mu do gustu postawa Lecha Wałęsy, który twierdził, iż przyjmuje stanowisko Stolicy Apostolskiej i polskiego Episkopatu, ale ma w tych kwestiach własne zdanie. Według Przeciszewskiego, polski laikat powinien przyjąć tę taktykę i dyskutować z decyzjami Papieża i Episkopatu. Pytanie, jak daleko ta dyskusja na łamach mediów sięgnie? Podważanie fundamentalnych zasad głoszonych przez Kościół katolicki, w tym negowanie prawd wiary, już jest widoczne w mediach. Relacjonując chociażby odbywającą się w tych dniach wizytę apostolską Ojca Świętego Benedykta XVI w USA, wielu dziennikarzy zajmuje się wyłącznie otoczką pielgrzymki, szukając nieprzychylnych dla Papieża głosów i kontrowersyjnych wypowiedzi. W dzienniku “Rzeczpospolita” z 17.04 wypowiada się Jon O’Brien, prezes działającego w USA Stowarzyszenia Katolicy za Wolnym Wyborem, które de facto z Kościołem katolickim nie ma nic wspólnego, gdyż opowiada się za aborcją, antykoncepcją i oficjalnie kontestuje nauczanie Papieża. Jon O’Brien swobodnie powiela kłamstwa mówiące chociażby o tym, iż “lobbing Watykanu przeciw antykoncepcji sprawia, że ludzie w krajach Trzeciego Świata nie mogą skutecznie bronić się przed zarażeniem wirusem HIV”. Prawda jest zupełnie inna. Epidemia AIDS rozszerza się najszybciej w tych państwach, gdzie walka z tą chorobą opiera się na promowaniu nieskutecznych zabezpieczeń w postaci prezerwatyw. Natomiast w tych krajach, które oparły walkę z wirusem HIV na promowaniu wstrzemięźliwości seksualnej i wierności małżeńskiej, liczba zakażeń radykalnie spadła. Również w tym wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” pojawia się ewidentne kłamstwo mówiące o tym, że “katolicy w Ameryce uciekają się do aborcji nie rzadziej niż ludzie innych wyznań czy ateiści”. Ta niemająca nic wspólnego z rzeczywistością argumentacja stosowana już przeszło trzydzieści lat temu w USA przy wprowadzaniu prawa umożliwiającego zabijanie dzieci nienarodzonych, o czym wielokrotnie mówił dr Bernard Nathanson, ma dać wątpiącym argument do zejścia na złą drogę.
Analizując różnego rodzaju posunięcia medialne wobec Kościoła, należy stwierdzić, że ewidentni przeciwnicy wiary i osoby będące poza Kościołem nie mogą wskazywać, jakie decyzje mają być podejmowane w Kościele. Ich podszepty nie są, pomimo deklaracji, wyrazem troski, lecz przejawem chęci niszczenia.
Paweł Pasionek