OUN, UPA, Ukraina, Polska, itd…
(iskry.pl)
Była to bardzo krótka rozmowa. Na przyjęciu u znajomych (nauczycieli szkół średnich), niechcący zacząłem rozmowę na temat ludobójstwa na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Odzew jaki wywołałem tym tematem był dla mnie zaskakujący. Były dyrektor szkoły – historyk z zawodu – (obecnie na emeryturze) powiedział, żeby na ten temat rozmawiać – trzeba wrócić do XVII wieku. Ja dodałem, że trzeba wrócić do Grunwaldu. Pan dyrektor uśmiechnął się i nic więcej już nie powiedział.
„Skomplikowana sprawa”
Przypadkowo zbiegły się dwa, powiedziałbym, kataklizmy. Ludobójstwo i zniszczenia spowodowane huraganem. Tylko jakże odległe od siebie w czasie i samym, jako takim, działaniem. Pierwsze – zamierzone i zrealizowane przez człowieka, drugie – natura dała o sobie znać. Pytam więc pana dyrektora emeryta: Do jakich czasów mamy wracać i w jakich sprawach? W celu zemsty? Był przecież potop szwedzki. Był Wiedeń. Były rozbiory Polski, w których brały udział Prusy, Rosja, Austria. Był Hitler. Był Stalin. Na kim należy się mścić?
Teraz ta sprawa jest bardzo „skomplikowana”. To już jest dla mnie w ogóle niezrozumiałe. Czy hitleryzm jest sprawą bardzo skomplikowaną? Czy stalinizm to sprawa również skomplikowana? Wystarczyła tylko osobowość przemawiająca do narodu. Za Hitlerem poszło – chyba nie przesadzę – 99 procent Niemców. Nawrócenia zaczęły się dopiero pod Stalingradem. Czy to aż tak trudne jest do zrozumienia? Wielkimi osobowościami byli Stalin i Hitler. A że woda sodowa im uderzyła do głowy, to już inna sprawa. Wiadome jest jedno, że w początkowej fazie szły za nimi całe ich narody. Można powiedzieć: bez wyjątku.
Wracam do tematu ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Naród ukraiński żył w zgodzie z Polakami. Nie nosiliśmy żadnych urazów do siebie. Mieszkaliśmy razem, chodziliśmy do szkoły razem. Na Wołyniu Ukraińcy byli w zdecydowanej przewadze, bowiem było ich około 60 procent. Pozostałe narodowości to Polacy, Żydzi, Czesi i inni. W każdym narodzie wyrastają przywódcy. W ukraińskim – też. I tu znaleźli się ludzie podobni do Hitlera czy Stalina, którzy chcieli postawić świat do góry nogami. Byli nimi Doncow, „Kłym Sawur”, Szuchewycz, Bandera. Oni to na wschodnich terenach Polski poderwali ukraiński naród (oczywiście z wyjątkami) pod hasłem „rizat’ Lachiw”. I stało się to co się stać musiało pod ich dowództwem. Hitler poderwał cały naród niemiecki pod hasłem budowy 1000-letniej Rzeszy. Czy to nie jest aż nadto proste? A ostatnie czasy w Polsce? Łatwo jest poderwać naród – trudniej go poprowadzić.
Dzisiaj nasi władcy i intelektualiści postawili na terrorystów, bandytów. Koniecznie chcą im oddać władzę. Nie mają bowiem dotychczas żadnej wyobraźni, co może się stać później… Stalin robił czystkę wśród oddanych mu ludzi. Czy to nie paradoks? Czy o tym nie wiedzą dzisiejsi decydenci? Po przejęciu władzy przez terrorystów i dzisiejsi ich pochlebcy – zginą. Zginą, bo zginąć muszą. Taka jest prawidłowość wśród świata przestępczego.
Co piszą ounowcy?
Ostatnio otrzymałem kilka wycinków z gazet wydawanych przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, w tłumaczeniu pani mgr Stanisławy Nahlik. Gazety redagowane na Ukrainie i w Filadelfii. Oto ich próbki. Całości nie będę przepisywał, bo zajęłoby to zbyt dużo miejsca i czasu czytającemu. Groza ogarnia człowieka, jak dzisiaj przedstawia się temat stosunków UPA – Polska. A jest co przepisywać. Zacznę jednak od pomnika Ofiarom Ludobójstwa, który ma być zbudowany w Warszawie na Placu Grzybowskim.
„W przekonaniu autora [chodzi o autora z „Gazety Wyborczej” – dop. AM] pomnik ten może wywołać strach u ludzi, a także może stać się adekwatną odpowiedzią na starania Światowego Kongresu Ukraińców, który oczekuje od Oficjalnej Warszawy wybaczenia i odszkodowania za operację „WISŁA”.
Ale już kilka wierszy dalej „Trybuna Narodowa” pisze: „Przypominam, że wówczas [chodzi o 60. rocznicę obchodów „konfliktów ukraińsko-polskich na Wołyniu, podczas drugiej wojny światowej”] polska strona domagała się od Ukrainy przeproszenia za straty swoich ludzi spowodowane rzekomo świadomymi działaniami nacjonalistów, a zwłaszcza z OUN i UPA.
Później ukraińscy historycy, a także przedstawiciele patriotycznych organizacji Ukrainy przedstawili przekonywujące przykłady, że OUN i UPA, chroniły swoją ziemię przed polskimi okupantami i dlatego państwo ukraińskie nie ma potrzeby prosić o wybaczenie”. Tutaj ja ze swojej strony dodam, że „niezależna” komisja, powołana przez Stalina, ustaliła „autorytatywnie”, że sprawcami zbrodni katyńskiej byli Niemcy.
Teraz sprawa odszkodowania za przesiedlenie. A odszkodowanie za 200 tysięcy zamordowanych i wysiedlenie nie 140 tysięcy, tylko za 1.400 tysięcy? Nikt dzisiaj nie jest w stanie zliczyć ani zamordowanych, ani wysiedlonych, czy to na Syberię – z donosów banderowców – czy to w granice obecnej Polski. A jak wyglądały te wysiedlenia wiele już zostało napisane, szczególnie jak to nazywa „Ameryka” – Filadelfia – „skandalicznie”. Tak bowiem nazwano dzieło Siemaszków. Trzeba dodać, że wiele ludzi uciekało (czytaj przesiedlani) boso po śniegu z dziećmi na rękach. Jeszcze żyją. Mam adresy niektórych osób. Wśród nich są nawet moi bliscy kuzyni. Oto kolejny cytat:
„Do niedawna uważało się, że problem miejsca i roli OUN i UPA w życiu społecznym kraju należy wyłącznie do kompetencji państwa ukraińskiego, a w szczególności do władz Ukrainy. Od niedawna wszystko się zmieniło. W sposób niespodziewany temat OUN i UPA stał się problemem dla … Polski. („Trybuna Narodowa”, Nr 12 /1208/ 1 kwietnia 2007 r.)
Co racja to racja! Problem miejsca i roli SS, Gestapo i hitleryzmu w życiu społecznym kraju należy wyłącznie do kompetencji państwa Niemieckiego. Problem NKWD należy wyłącznie do Państwa Rosyjskiego. Można by tak długo jeszcze wyliczać. Pozostaje tylko jeden problem w tym problemie. Kto wymordował 200 tysięcy Polaków, kto wymordował 24 tysiące Polaków w Katyniu, kto zbudował obozy koncentracyjne w Auschwitz, Birkenau, Majdanku i wielu innych, kto spowodował Wielki Głód na Ukrainie? Takich pytań jest wiele. Dlaczego całość ludobójstwa sprowadza się tylko do Wołynia? I jeszcze jedno pytanie: czy nacjonaliści reprezentują całą Ukrainę i z czyjego wyboru mają mandat do reprezentacji całego kraju, całej Ukrainy? O ile mi wiadomo, nacjonaliści ukraińscy nie przekroczyli jednego procenta ludności ukraińskiej. I właśnie ten jeden procent Ukraińców, przede wszystkim zamieszkałych poza granicami Ukrainy, chce zakłamać całą historię – nie tylko Ukrainy.
Przypominam, że państwo ukraińskie powstało w 1991 roku, a granice Polski z 1939 roku były uznane prawem międzynarodowym przez cały świat. I walka o wolną Ukrainę winna była się toczyć z całym światem a nie z bezbronną ludnością Polski. Już poza granicą z 1939 roku, w 1943 roku Polak czuł się jakby posiadał azyl polityczny, chociaż teren ten był wówczas pod okupacją niemiecką. Ludobójstwo było tylko na terenie Polski, bo Polska dała najwięcej swobód przed 1939 rokiem, jak przystało w demokratycznym kraju. Mieli więc możliwość organizowania się ci, którzy później wywarli tak okrutną zemstę na niewinnych ludziach – różnych narodowości.
Wy też mordowaliście
Pan Bohdan Czerwak pisząc w „Trybunie Narodowej” – „Igranie z ogniem” – szafuje terminologią „Armia Krajowa też mordowała” i dlatego też będą stawiać pomniki ofiarom „band Armii Krajowej”. Okazuje się, że panu Bohdanowi Czerwakowi trzeba zrobić wykład z historii i Armii Krajowej i morderstwa dokonanego na Ukraińcach. Wydaje mi się, że jedynym sposobem wykładu jest łopatologia, która może dotrze do pana Bohdana Czerwaka. Jeden z uznanych przez autora historyków, Grzegorz Motyka na wystawie „Polacy – Ukraińcy 1939–1947” podaje przykład odwetu na Ukraińcach powołując się na wspomnienia Leona Karłowicza zawarte w książce „Od Zasmyk do Skrobowa”, a przykład ten opowiada jak młody, około 15-letni młodzieniec pomylił się i polski oddział uznał za banderowski, do którego chciał koniecznie wstąpić, by rizat’ Lachiw. Efektem tego było – można się tylko domyślać – zastrzelenie tego młodzieńca. Leon Karłowicz wcale nie twierdzi, że tego młodzieńca zastrzelono. Usłyszał jedynie jakby klaśnięcie w dłonie. Ja mogę posądzić, że rzeczywiście było to klaśnięcie w dłonie dla upozorowania strzału. Być może, że został rozstrzelany z jakiejś cichej broni. Okoliczności tego przypadku Leon Karłowicz opisał bardzo szczegółowo, zapisując nawet tekst rozmowy. Pan Grzegorz Motyka uznany przez autora artykułu jako wybitny naukowiec nazywa to odwetem. I temu młodzieńcowi, jako odpowiedź na budowę pomnika ofiarom nacjonalizmu ukraińskiego, miałby być zbudowany pomnik, z napisem „ofiara AK”. Ja zadam pytanie panu Czerwakowi: a ile morderstw było dokonanych na dzieciach przed tym „odwetem”? A ile dzieci było wprost zarżniętych, obdartych ze skóry, i przez kogo? Przez Aniołów wyznania prawosławnego, czy greko-katolickiego?
I jeszcze jedno, tak dla porządku. W 1943 roku na Wołyniu nie było czynnej Armii Krajowej. Były tylko samoobrony, które zaczęły powstawać po 11 lipca 1943 roku to jest po apogeum ludobójstwa na Wołyniu. Może kilka dat: delegatów polskich skierowanych 10 lipca 1943 roku na rozmowy pokojowe zamordowano rozerwaniem końmi, w Kustyczach koło Turzyska na Wołyniu.
11 lipca 1943 roku „ktoś” napadł na 167 miejscowości w tym na kilkanaście kościołów, podczas Mszy św. Jednego dnia zamordowano kilka tysięcy ludzi. 9 lipca 1943 roku grupa 16 żołnierzy z Radowicz z otwartą bronią i wraz ze swoimi rodzinami ucieka z domu i przybywa do Zasmyk i tam organizuję samoobronę.
Na dzień 1 września 1943 roku (symboliczna data!) banderowcy planowali napad na Zasmyki. Przygotowali około 600 ludzi. Część była uzbrojona, część szła po łupy. Samoobrona Zasmycka wyprzedziła o jeden dzień napastników. Zginęło kilku banderowców i kilku cywilów. Dzisiaj powinno się cywilom ustawić pomnik z napisem: bezbronni zginęli z rąk AK.
Takich samoobron było w tym czasie kilka, które powstały w tym samym czasie. Zasmyki były reprezentatywne dla całego Wołynia. Zasmycka samoobrona i inne wołyńskie ośrodki przekształciły się w AK dopiero w lutym 1944 roku to jest po wkroczeniu do Rokitna, już na terenie Polski, wojsk Armii Czerwonej. Od tej pory nie było w zasadzie, żadnych potyczek z UPA. Były jedynie walki z wojskiem niemieckim. To tylko tak dla przypomnienia faktów. Faktów dotyczących tylko Wołynia, bowiem autor powołuję się tylko na Wołyń. Zgadza się tylko jedno, że na Wołyniu w 1944 roku były tylko sporadyczne napady band UPA. Całe ludobójstwo przesunęło się na dawne Podole. Banderowskie piekło przesunięte zostało na południe ówczesnej Polski.
Ostrzeżenie
Godnym jest zacytowanie kilku ostatnich zdań z „Trybuny Narodowej”: „Jeśli zaś zostanie uchwalona pozytywna decyzja odnośnie pomnika w Warszawie, to obchody 60-tej rocznicy spec-operacji „Wisła”, mogą przetworzyć się w nową ukraińsko-polską wojnę ze wszystkimi skutkami jakie z niej wypływają. (…).
Teraz o UPA: „postawienie pomnika, ideologia którego skierowana jest przeciw UPA, jest niczym innym jak wtrącaniem się Polski w wewnętrzne sprawy Ukrainy. (…) W każdym przypadku Polacy „dolali oliwy do ognia”, którego płomień od teraz może przerzucić się na ich ziemie”.
I tutaj żarty się skończyły. To już jest groźba. To już jest jawna realizacja Uchwały Głównego Prowidu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów z czerwca 1990 roku: „… Dążyć wszelkimi środkami i sposobami do odbudowania ukraińskiego charakteru Zakurzonii podkreślając, że Ukraina nigdy z tych ziem nie zrezygnuje i w odpowiednim momencie o nie się upomni. Jeżeli Polacy będą się upierać, to Ukraina względem nich bez najmniejszego wahania użyje siły zbrojnej…”.
Zaczynają się schody. Nie mam większych zastrzeżeń do nacjonalistów ukraińskich. Każdy ma prawo bronić swojego i swoich przekonań. Wiadomo, że u takich prawdy nie uświadczysz, ani nic dobrego. Przemoc, fałsz, nienawiść. Itd. Itd. Itd.
Mam natomiast pretensje do naszych władz na każdym szczeblu, od góry począwszy. Mniejszość ukraińska w Polsce uczy dzieci historii Ukrainy i z czasów kiedy jeszcze jej nie było, i z czasów dzisiejszych, kładąc nacisk na czasy II wojny światowej. Mniejszość ta robi wszystko, aby wygładzić strupy na ciele ukraińskim powstałe w czasie wojny i w pierwszych latach po wojnie. Młodzi ludzie z tej mniejszości już są dumni z osiągnięć ich przodków.
A co się dzieje u nas? W Polsce? O nauce w szkołach czasów wojny mowy być nie może. Owszem, gdy dotyczy to holokaustu Żydów. Trochę wspomina się o Powstaniu Warszawskim i na tym właściwie, można powiedzieć, koniec. Ostatnio wprowadzono do szkół „karty” opracowane przez miłośników nacjonalizmu ukraińskiego, w których pokazuje się bardzo zafałszowany obraz Polski. Jeszcze trochę a sama Polska się ubiczuje. Władza obstawiła się doradcami wywodzącymi się ze środowisk nacjonalistycznych. Prasa już jest opanowana przez te same środowiska. Jeszcze trochę, a będzie w Polsce bezkrwawy przewrót. Po prostu rządzący krajem ogłoszą stan faktyczny. Bo oto doradcą Prezydenta RP jest… nie będę robił wyliczanki. Nie ma sensu. Gdzie by się nie ruszyć wszędzie to samo…
A ja głupi myślałem, że zmieni się po 1989 roku, że po objęciu władzy przez Tadeusza Mazowieckiego, że po przejęciu władzy przez braci Kaczyńskich, że po przejęciu władzy przez Tuska, że, że. że… Gdy pisałem ostatnie zdanie, przyszła do nas nauczycielka chemii. Spojrzała przez ramię na tekst i wypowiedziała znamienne słowa: Polacy byli tacy sami… No cóż – odrzekłem – nauka nie poszła w las. Zapytałem jeszcze: czy była pani na Wołyniu, lub Podolu? – Nie – usłyszałem odpowiedź. Oto znajomość martyrologii Polaków… Choć bierz i płacz… Tylko co to da?…
Antoni Mariański
[z listów do redakcji]
Bandyci z UPA, żyją do dziś , mają wysokie kombatanckie renty za torturowanie i mordowanie polskich dzieci. Ale może można coś zrobić…zastanawiam się co. Pozdrawiam
Anonim
kwiecień 13, 2008 at 6:20 pm
wlasnie co … ?
Pozdrawiam
kilogram13
kwiecień 19, 2008 at 4:43 pm
Moi przodkowie byli “riezani” przez Ukraincow. Zyli miedzy nimi i byli tez biedni jak oni. Ukraincy przyszli i wymordowali ich w bestialski sposob. Ja o tym nie zapomne, ci co jeszcze zyja w mojej rodzinie i pamietaja te czasy opowiadali o znaku “trojzoba” i nowym domu, o ktorym mowili Ukraincy w niemieckiej niewoli. Wtedy jeszcze moi przodkowie nie wiedzieli co ich ukrainscy wspolwiezniowie mieli na mysli.
uszatek
styczeń 11, 2009 at 10:07 pm
dziekuje za wpis
pozdrawiam
kilogram13
styczeń 11, 2009 at 10:29 pm
mam wielu znajomych wśród Ukraińców. część z nich uważa (zgodnie z tym co mówili im dziadkowie) , że banderowcy to byli bandyci i mordercy. Natomiast ci którzy mieszkają w zachodniej części Ukrainy, mówią często o zbrodniach Polaków na narodzie Ukraińskim i traktują polaków z dużą dozą nieufności. Myślę że chowanie tego problemu to archiwum tylko pogarsza sprawę. Im szybciej to wyjaśnimy i upublicznimy , tym lepiej dla nas i Ukraińców. Póki żyją jeszcze świadkowie tych zdarzeń…
magro
luty 18, 2009 at 8:54 pm
Amen
kilogram13
luty 19, 2009 at 10:53 pm
Należy wyjaśnić i zaznajomić z te sprawą wszystkich Polaków i Ukraińców jako przestroga co człowiek może zgotować człowiekowi za los- okrutny los. Mordowanie dzieci, starców, kobiet nie w czasie działań wojennych lecz na spokojnej polskiej wsi. Czekam na odzew naszego premiera i prezydenta, ale nie tych obecnych, bo oni pokazali po jakiej stronie stoją . Im zależy tylko na dobrych stosunkach sąsiedzkich kosztem ponad 100 tys. zamordowanych polskich cywili w latach 1943-1945. Polecam książkę Siemaszków.
Darek W.
kwiecień 30, 2009 at 6:41 am
Polecam strone
http://www.ludobojstwo.pl
gabriel
maj 4, 2009 at 10:19 pm
Ja zaś szczerze polecam:
http://tekstowisko.com/blog.kriszu.html
lub:
http://65-lat-temu.salon24.pl/
SFTD
maj 14, 2009 at 9:10 am
dziekuje
pozdrawiam
kilogram13
maj 16, 2009 at 9:08 pm