GEGEN JAYS… gegen the ‘New World Order’

gegen Global Masonic Jay’o Socio-Liberal Kibbutz !

Piata kolumna

Skomentuj »

(Nasza Polska)

Potęga propagandy
Żyjemy, proszę Państwa, w raju. Tak mówią sondaże i usłużni wobec władzy dziennikarze. Według różnych najnowszych badań gremialnie popieramy rząd i premiera bądź odczuwamy zadowolenie z sytuacji, a coś około 2 proc. respondentów darzy “wadzę” wręcz miłością i uwielbieniem. Medialny “matrix” w Tuskolandzie kwitnie w najlepsze, a w równoległym świecie realnym zamykane są szpitale. Minione święta były najdroższe od kilku lat, w górę poszły ceny praktycznie wszystkich artykułów.

0813wst.jpg

Media wysokonakładowe – niczym chłop pańszczyźniany – służą jedynie słusznej władzy, dającej środowisku polityczno-biznesowemu wolność od zagrożenia lustracją, dekomunizacją, czy prześwietlaniem legalności majątku. “Kaczory” to co innego – chciały odstawić III RP do kąta i posprzątać, więc wali się w nich ze wszystkich armat medialno-sondażowych. Prasa jest kontrolowana przez kapitał niemiecki, więc też wylewa kałamarze antypisowskiego tuszu, gdyż PiS przez ostatnie dwa lata upominał się o interesy polskie i odszkodowania wojenne.
Nie jest ważne więc, czy prezydent, na którego się ostatnio szczególnie uwzięły media, publikując sondaże, z których wynika, że nie nadaje się na stanowisko, bo powoduje konflikty, albo czy prezes PiS proponują coś dobrego, czy nie. Są przeciwko Platformie, muszą być wdeptani w błoto.
Róbmy zamęt w informowaniu społeczeństwa tak, ażeby wpędzić odbiorców mediów w bezsilną rozpacz, a w konsekwencji niezdolność podjęcia jakiejkolwiek inicjatywy. Trzeba ich nieustannie zwodzić obietnicami to groźbami, poddając ciężkim próbom rozczarowań i frustracji, tj. poczucia daremności rozsądnych wysiłków. W końcu złudna wolność będzie im tak doskwierać, że z łatwością nimi owładniemy, jako orędownicy porządku i stabilizacji – taką zasadę robienia ludziom wody z mózgu przeczytałem w jednej z książek poświęconych propagandzie medialnej. Mimo że dewiza ta została sformułowana w latach 90., więc dotyczyła trochę innych realiów politycznych, pozostała aktualna do dziś. Wystarczy wymienić niektóre jej komponenty, np. zamiast wpędzania w bezsilną rozpacz wstawić – wywołać u odbiorców mediów wrogość do opozycji prawicowej, by otrzymać egzemplifikację programu niszczenia PiS opartego właśnie na bombingu medialnym.
W zeszłym tygodniu odbył się kolejny “biały szczyt”, odtrąbiony przez rząd jako wielki sukces. Tymczasem przedstawiciele związków lekarskich powiedzieli, że nie spotkali się z żadną konkretną ofertą, a jedynie ze spektaklem medialnym.
A sprawa traktatu lizbońskiego? Kontestujący stanowisko Platformy Obywatelskiej, przyjęcia dokumentu jak najszybciej, bez zagwarantowania naszemu państwu bezpieczeństwa prawnego, traktowani są jako “oszołomy”, “ciemnogród”, “antyeuropejscy ksenofobi”. Aktor Marek Kondrat, jeden z ukochanych aktorów poprawnościowego “salonu”, zadeklarował właśnie, że Kaczyńscy nie potrzebują Europy. Ja tak. To zresztą jedno z łagodniejszych określeń. Z ust Bartoszewskiego, Komorowskiego, Tuska, Sikorskiego wciąż słyszymy, że przynosimy wstyd Europie, gdyż nie chcemy traktatu w wersji podawanej nam na tacy przez mędrców z PO. Szum podnosi belgijska liberalna “Le Soir”… I tak wkoło Macieju. A równolegle na Słowacji opozycja prawicowa po raz czwarty uniemożliwiła parlamentowi ratyfikowanie traktatu lizbońskiego. O tym w mediach nad Wisłą było cicho i nikt nie krzyczał o wstydzie dla Europy.
Wiadomo, że kto ma media, ten ma władzę. Media miał Aleksander Kwaśniewski, więc ani mysz się nie prześlizgnęła z doniesieniami aferalnymi. Mediów nie ma PiS, a o te sympatyzujące nie dba, jest więc bezkarnie rozgrywany, tak jak to miało miejsce przy okazji rzekomego buntu młodych posłów wobec linii klubu w sprawie głosowania nad traktatem. Oczywiście dzień później okazało się to bzdurą, ale pierwotna wiadomość o rozłamie tudzież nieposłuszeństwie poszła w świat. O prostującej konferencji poinformowano nonparelem…
Może się wydawać, że na temat manipulacji medialnych napisano już wiele, choć nigdy dość wiele. Czy można nie poddać się dyktatowi mediów i nie pozwolić, by w końcu wpoiły nam “prawdę”, że jeden plus trzy równa się pięć? Naturalnie, trzeba tylko myśleć, ponadto ludzie mają już dość pomówień i nadinterpretacji. Stąd coraz bardziej spada oglądalność serwisów informacyjnych w stacjach komercyjnych lub następuje przełączanie kanałów, gdy zaczyna się polityka. To oznacza, że zaczynamy dochodzić do siebie po 21 października.
Piotr Jakucki

Written by kilogram13

kwiecień 4, 2008 @ 7:51 pm

Napisz odpowiedź