Ach ten Marzec 68 …
(iskry.pl)
Mamy marzec, idzie wiosna, i 40. rocznica tzw. wydarzeń marcowych w PRL. Wszystko dziś wskazuje na to, że polskie organy władzy jednym pociągnięciem palucha przywrócą obywatelstwo polskie wszystkim osobom narodowości żydowskiej, które wówczas z PRL-u wyjechały.
Większość Polaków żydowskiego pochodzenia (wielu całkowicie spolszczonych) opuściła barak obozu socjalistycznego z przyjemnością, lądując na cztery łapy w “rozwiniętych państwach kapitalistycznych”. Notabene byli też Polacy, którzy usiłowali, (jak to później miało miejsce w przypadku aliji Żydów ze Związku Sowieckiego) podszywać się pod “starszych braci w wierze”, czy też załatwiać stosowne papiery. Wypada przypomnieć, że tysiące rdzennych Polaków również chciały wydostać się z socjalistycznego raju, ale nie było im dane; setki ludzi forsowało nielegalnie granice, przedzierało się do Jugosławii czy ćwiczyło pływanie materacem na Bornholm.
Przedstawianie dzisiaj żydowskich emigrantów z marca 68 jako “wypędzonych”, czy też wyrzuconych z Polski jest smrodliwym nadużyciem. Tym bardziej że w końcu ci Żydzi, którzy wyjeżdżać nie chcieli, nie wyjechali i żyli sobie spokojnie razem z nami wszystkimi – pozostałymi pensjonariuszami socjalistycznego wariatkowa.
Czy wyjeżdżającym działa się krzywda?
Boże drogi, a cóż to było w porównaniu ze wszystkimi krwawymi spazmami peerelowskiego systemu?! Rozumiem, że można mieć sentyment do polskiego krajobrazu i smutno jest wyjeżdżać, ale czasy były straszne i przynajmniej nie była to eksmisja bydlęcymi wagonami w niezbyt sprzyjające okoliczności przyrody za kołem podbiegunowym. Ot, pokłóciła się jedna czerwona banda z drugą i cały ambaras. Cóż nam, Polakom, do tego? Dlaczego niepodległa Polska ma dzisiaj za cokolwiek ówczesne ofiary gomułkowskiego komunizmu przepraszać? Wręcz przeciwnie, żal do wielu czerwonych Żydów często powinien znaleźć finał w sądzie, jak w przypadku Wolińskiej lub Michnika, którzy to zbrodniarze opuścili wówczas PRL.
Na dodatek, jeśli już mamy komuś na drodze administracyjnej przywracać obywatelstwo, to może najpierw wszystkim tym Polakom, których przerysowanie powojennych granic pozostawiło na sowieckim lodzie w obrębie ZSRS? Tym zaś dzisiaj oferujemy wspaniałomyślnie “Kartę Polaka”, zamiast polskiego paszportu.
Zastanawiam się, czy w drugiej kolejności nie będziemy przywracać majątku i paszportów wszystkim Niemcom, którzy zostali “wygnani” z PRL-u do “Reichu”? W końcu to też są ofiary peerelowskiej nagonki wymierzonej w ziomków Hupki i Czai.
Wiem, że dzisiaj łatwo jest odchodzić od uniwersalnych pojęć cywilizacji łacińskiej na rzecz politycznie poprawnych wariactw, jednak nadal patrząc na rażącą niesprawiedliwość, powinniśmy krzyczeć “nie pozwalam”, a słuchając rażącego kłamstwa, dawać świadectwo prawdzie. Tego wymaga od nas cywilizacja; tego wymaga zwykła uczciwość.
Jeśli ktoś za potępianie tratowania praw biednych przez bogatych i uzbrojonych po zęby, nazwie nas rasistą – niech tak będzie. Jeśli ktoś za niepotakiwanie w obliczu kłamstwa nazwie nas antysemitą – to hak mu w smak. W końcu nie chodzi o to, jak kto nas przezywa, leczby żyć w zgodzie z sumieniem.
Tylko niewolnik zastanawia się, jak tu nie podpaść i co zrobić, by przypodobać się panu.
“Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie” – mówił pewien myśliciel z Atlantydy, której resztki nadal graniczą z Polską. Tak żyją ludzie wolni. I tak musimy wychowywać nasze dzieci – na prawych ludzi – zdolnych mówić prawdę w obliczu silnych kłamców, zdolnych krzyczeć gdy bezbronnym dzieje się krzywda.
Na ironię zakrawa zaś fakt, że w 1968 roku większość społeczeństwa polskiego, a także Kościół z kardynałem Wyszyńskim na czele zajmowały stanowisko proizraelskie (Naczelny Rabinat Związku Kongregacji Wyznania Mojżeszowego w PRL 9 maja 1968 r. pisał: “Głęboka jest nasza wdzięczność dla Dostojnego Prymasa Polski, który w ciężkiej dla nas chwili podniósł swój głos protestu przeciwko szerzeniu nienawiści i niestrudzenie nawołuje do miłości, do pojednania i konsolidacji całego narodu).
Czy to społeczeństwo ma teraz przepraszać Żydów?! Niech się Jaruzelski tłumaczy, który wówczas “czyścił” peerelowskie wojsko z żydowskiej kadry oficerskiej i generałów; niech się tłumaczy Kwaśniewski czy Borowski – moralni spadkobiercy PZPR!
A że ludzie chodzili, spędzani na masówki, i wołali “Syjoniści do Syjonu!” – kto ma pojęcie o tamtych czasach, ten wie, że ludzie zagrożeni utratą pracy i brakiem środków do życia chodziliby na każde masówki – nawet gdyby chodziło o eksmisję kosmitów z Syriusza.
Andrzej Kumor
Mississauga
źródło: Tygodnik Goniec Toronto