z okazji ‘dnia kobiet’ (dziekuje Rozy Luksemburg) …
(prawy.pl)
Ordynarna promocja seksu pozamałżeńskiego (i zdrady)
Co zatem czytamy dalej w artykule „Dziennika”, uchodzącego przecież za prasę „na poziomie”, nie: brukową? Oto pierwszy akapit: „Aż 79 proc. kobiet przyznaje się do zdrady. Myślisz, że Twoja partnerka czule się uśmiecha na wspomnienie wczorajszej nocy? Możesz się mylić. I to jak! Naukowcy obliczyli, że ponad połowa kobiet nie jest zadowolona ze swojego życia seksualnego, a 79 proc. pań woli seks pozamałżeński i zdradę”. A jednak! Większość kobiet – 79% zdradziła swoich mężów. Czy wypada jeszcze mieć wątpliwości? Autor/ka (anonimowy/a) dodaje: „Czy to możliwe, że kobiety mają problem z zachowaniem wierności? Wszystko wskazuje na to, że tak”. Skąd te badania, które dały tak zatrważające wyniki? Oto odpowiedź, musimy przyznać – zdumiewająca: „Instytut Nauki w Hamburgu zaprosił na badanie 1103 kobiety, które zdradziły swojego partnera przynajmniej raz w życiu. Okazało się, że 67 proc. ankietowanych zdecydowało się na niewierność, bo nie mogły znieść nieudolności partnera w łóżku i braku przyjemności z seksu. Co więcej 58 proc. dowodziło, że seks pozamałżeński jest bardziej namiętny. Ale kobietom nie chodzi tylko o miłość cielesną. Aż 79 proc. pań przyznało się do długotrwałego romansu”.
Wszystko jasne? Po pierwsze: Instytut Nauki. Jakiej nauki? Jaka nauka toleruje tak pseudo-naukowe badania na arbitralnie wybranej, nie-reprezentatywnej próbce? Kto to sfinansował i w jakim celu? Po drugie: w Hamburgu. Uważam, że ta informacja winna znaleźć się już w tytule artykułu. Wówczas nie marnowałbym swojego czasu na czytanie tego brukowego tekstu. Po trzecie: kobiety, które zdradziły swojego partnera. Na jakiej podstawie logicznej z sytuacji życiowej grupy niewiernych żon gazeta formułuje (ekstrapolujący) wniosek dotyczący życia wszystkich zamężnych kobiet? To jest manipulacja w najczystszej postaci. To jest po prostu draństwo i tak naprawdę splunięcie w twarz wszystkim kochającym się i wiernym małżeństwom! Ale najważniejsze – to jest podważenie godności kobiety. Każdej wiernej kobiety-żony! Co mnie obchodzą wyniki badań „puszczalskich” kobiet, które w dodatku są gotowe publicznie zdawać sprawę ze swojej zdrady, a nawet ją usprawiedliwiać „nieudolnością partnera w łóżku”?
Jakie skutki w moralności publicznej rodzą takie artykuły? Jeden z mężczyzn komentujących ów skandaliczny artykuł napisał (może żartobliwie): „Wreszcie mam usprawiedliwienie dla mojego sumienia. Za minutę dzwonię do 0-700… Heja”.
Wojciech Wierzejski
* * * * * * * * * * * * * * *
(piotrskarga.pl)
ONZ: próby wprowadzenia aborcji jako prawa kobiet
W czasie trwającej od ubiegłego tygodnia w Nowym Jorku debaty generalnej w ramach Komisji ONZ ds. Statusu Kobiet, zaznaczył się wyraźny rozłam wśród państw Unii Europejskiej, w związku z próbą wprowadzenia do dokumentu końcowego zapisu, traktującego prawo do aborcji jako prawo do „zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego” – pisze Samantha Singson na stronie internetowej Catholic Family and Human Rights Institute.
Norwegia, nie będąca członkiem Unii Europejskiej, zaproponowała wprowadzenie do rezolucji końcowej zapisu o „zdrowiu i prawach seksualnych oraz reprodukcyjnych” kobiet. Zapis ten – jeśli zostałby przyjęty przez wszystkie państwa – zobowiązywałyby je do wprowadzenia aborcji na szeroką skalę. Propozycja Norwegii wywołała wielkie zamieszanie.
Już na samym początku negocjacji Polska i Malta jako pierwsze sprzeciwiły się tej propozycji. Z kolei Słowenia, która w tym roku przewodniczy UE stwierdziła, że zwykle jednomyślna UE obecnie nie ma wspólnego zdania co do propozycji norweskiej. Podczas gdy większość państw UE opowiada się i mocno wspiera wprowadzenie do dokumentu końcowego zapisu o „prawach seksualnych i reprodukcyjnych” kobiet, Polska, Irlandia i Malta wyłamały się z szeregu krajów UE i wezwały do wykreślenia norweskiej propozycji.
Termin „seksualne i reprodukcyjne zdrowie oraz prawa” nigdy nie został zaakceptowany w żadnym z negocjowanych dokumentów ONZ. Niektórzy urzędnicy – i komitety – interpretowali określenie „zdrowie reprodukcyjne”, jako prawo kobiety do aborcji.
W czasie negocjacji USA oświadczyły, że to określenie jest wielce problematyczne dla wielu delegacji i że naleganie na jego włączenie do dokumentu końcowego może uniemożliwić wypracowanie konsensusu. Watykan, Salwador, Syria i Iran także wezwały do usunięcia tego sformułowania. Kiribati w zamian za to określenie proponuje wprowadzić zapis o „dostępie do podstawowej opieki macierzyńskiej i pediatrycznej jako konieczności promowania zdrowia matki i dziecka”.
Obrońcy życia i rodziny monitorują przebieg negocjacji, także w innych komisjach, w których za zamkniętymi drzwiami próbuje się wprowadzić aborcję i „małżeństwa” homoseksualne do innych dokumentów. Końcowy projekt rezolucji zatytułowanej „Kobiety, dziewczynki a HIV/AIDS” zawiera odniesienia do „zdrowia i praw seksualnych oraz reprodukcyjnych”.
Zwraca się także uwagę na inny dokument zatytułowany „Wskazówki dotyczące HIV/AIDS i praw człowieka”. Treść tego dokumentu została wypracowana w 1996 r. podczas spotkania w Genewie. Znajduje się tam m.in. wezwanie do „bezpiecznej i legalnej aborcji” oraz do ochrony prawa w celu „zredukowania naruszania praw człowieka wobec mężczyzn mających stosunki płciowe między sobą”. Projekt stanowi m.in., że należy podjąć środki, które „powinny obejmować wprowadzenie kar za szkalowanie ludzi zaangażowanych w związki jednopłciowe, powinno się prawnie uznać małżeństwa tej samej płci i/lub takie związki, zapewniając im prawo do wspólnoty majątkowej, rozwodu i dziedziczenia”.
Projekt innej rezolucji końcowej odnoszący się do kwestii okaleczania narządów płciowych kobiet zawiera kontrowersyjne odniesienie do Protokołu z Maputo – afrykańskiego dokumentu regionalnego, który porusza kwestię okaleczania narządów płciowych kobiet, ale także nawołuje do aborcji. Do opracowania treści protokołu przyczyniła się Międzynarodowa Federacja Planned Parenthood. Stwierdza się tam m.in. że „Partie krajowe powinny przedsięwziąć wszelkie możliwe środki, by (…) chronić prawa reprodukcyjne kobiet poprzez zezwolenie na medyczną aborcję w przypadku przemocy seksualnej, gwałtu, kazirodztwa lub gdy podtrzymywanie ciąży zagraża zdrowiu psychicznemu i fizycznemu matki lub życiu matki i dziecka”. Większość państw afrykańskich nie ratyfikowała tego protokołu.
Komisja Statusu Kobiet jest jedną z dziewięciu komisji funkcjonalnych Rady Gospodarczej i Społecznej (ECOSOC). Utworzona przez Radę w 1946 roku, na mocy rezolucji nr 11/II/1946, ma za zadanie przygotowywać dla niej rekomendacje i raporty na temat praw kobiet – politycznych, ekonomicznych, obywatelskich, socjalnych i edukacyjnych. Celem Komisji jest promowanie zasady równych praw kobiet i mężczyzn.
Ponadto, Zgromadzenie Ogólne upoważniło Komisję do nadzorowania realizacji Platformy Działania (Platform for Action), przyjętej podczas IV Światowej Konferencji w sprawie Kobiet (Pekin 1995) i zachęcania do włączania perspektywy równości płci do zasadniczego nurtu działań ONZ (gender mainstreaming).
Komisja początkowo składająca się z 15 członków, obecnie liczy 45 członków wybieranych na 4 lata przez Radę Gospodarczą i Społeczną według następującego klucza geograficznego: Afryka – 13 członków, Azja – 11, Ameryka Łacińska – 9, Europa Wschodnia – 4, Europa Zachodnia i inne kraje – 8. Polska była członkiem Komisji w latach 1951-68, 1989-92, 1997-2000. Komisja spotyka się raz w roku na okres 10 dni roboczych.
Samantha Singson
Źródło: c-fam.org. oprac. AS