GEGEN JAYS… gegen the ‘New World Order’

gegen Global Masonic Jay’o Socio-Liberal Kibbutz !

100 dni Donald’a T.

z jednym komentarzem

(Nasza Polska)

100 dni rządów Donalda Tuska to farsa a nie odpowiedzialne rządzenie Polską -Rząd pozorów
Miały być tłumy wracające z Irlandii do Polski. Miał być wzrost gospodarczy… A tu minęło 100 dni i guzik prawda. W samolotach nie widać tłumów zachwyconych polityką rządu i ochoczo wracających do kraju – wyjąwszy, co poniektórych aferzystów. Gospodarka leci na łeb na szyję, a rodziny polskie rozdzielone emigracją coraz częściej stają na salach sądowych i rozwodzą się.

0808wst.jpg

I to jest najlepsze podsumowanie 100 dni rządów Donalda Tuska.
Pamiętam, jak w 2005 r. Platforma Obywatelska i Tusk osobiście straszyli wizją rządów analfabetów politycznych i ekonomicznych z Prawa i Sprawiedliwości. Benzyna miała kosztować ponad 5 złotych, miał podrożeć gaz, miała zawalić się giełda.
A tu proszę… Ci “analfabeci”, wykpiwani przez Tuska i Balcerowicza, sprawili, że stopa bezrobocia spadła do 12,2 procent. W 2007 r. odnotowano rekordową liczbę inwestycji zagranicznych, zaś PKB wzrósł o 7,4 proc. – najwięcej po 1989 r. Rekordzistą był sektor budowlany, który odnotował wzrost o 60 proc. O 22,6 proc. wzrósł eksport, a wynagrodzenia o 8,4 proc. Poprawiło się też bezpieczeństwo: tylko w okresie od kwietnia 2007 do kwietnia 2006 r. o 40 proc. spadła liczba skradzionych samochodów. Deficyt budżetowy udało się zmniejszyć o 21,5 proc. Rozpędzono na cztery wiatry Wojskowe Służby Informacyjne, tworząc Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, pierwszą po 1989 r. służbę specjalną (obok CBA) nieskażoną bakcylem komunizmu.
Przypominam te fakty, gdyż stanowią one punkt wyjściowy dla zrozumienia, z czym walczy od 100 dni rząd Donalda Tuska, a od 2005 r. Platforma. Jest to walka w interesie “budowniczych okrągłego stołu” z PZPR i lewicy “solidarnościowej” o dalsze zabezpieczenie ich wpływów politycznych i ekonomicznych.
Tuż po objęciu rządów Tusk zapowiedział, że pierwszy okres pracy gabinetu będzie czasem sprzątania po poprzednikach. I – tu – muszę przyznać – słowa dotrzymuje z żelazną konsekwencją, wprowadzając anarchizujący państwo bałagan skrywany oprawą pijarowską w mediach. Platforma Obywatelska rujnując kraj swoją niekompetencję przesłania “tematami zastępczymi”: laptopami Ziobry, tysiącami długu PC, różnego rodzaju “gwoździami” pokazywanymi na kolejnych prasowych klownadach przez ministra Ćwiąkalskiego.
W zeszłym tygodniu w mediach znów zahuczało “aferą”. Obwieszczono, że były minister skarbu Wojciech Jasiński umorzył długi Porozumienia Centrum. Zrobił to zgodnie z prawem, gdyż taka praktyka obowiązuje w przypadku, gdy długi są nieściągalne, ale ten drobiazg umknął większości żurnalistów. Jednocześnie szybko zatrzaśnięto wieko nad skandalem w wykonaniu wicepremiera Waldemara Pawlaka, który umorzył 461 milionów spółce J&S.
Kiedyś obecny Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski stwierdził, że PiS uprawia propagandę goebbelsowską. Skierował tę uwagę pod złym adresem, gdyż PiS nigdy nie posłużył się – w odróżnieniu od guru PO – Władysława Bartoszewskiego terminem “bydło” – a to już jest poziom tego, co uprawiał geniusz propagandy III Rzeszy. Obecna ekipa nie ma jednak sobie równych w odwracaniu kota ogonem.
100 dni rządu charakteryzowała permanentna wojna z prezydentem. Tusk groził: - Jest granica, do której PiS zbliża się w sposób bardzo niepokojący. To jest granica, gdzie nasza dobra wola i nasza gotowość współpracy z prezydentem, nawet poza ramami, jakie wytycza prawo, jest wykorzystywana do paraliżowania pracy (…), ale nie damy się sprowokować, będę cały czas do dyspozycji w sprawach, które wymagają naszej współpracy. Po czym dodał: Szanuję fakt, że prezydent jest głową państwa. Jeszcze szanuje, choć już raz się przejęzyczył, mówiąc o sobie per głowa państwa…
Prostą konsekwencją ataku na Pałac prezydencki stała się zmiana polityki zagranicznej, gdzie Polska, podobnie jak przed 2005 r., zaczęła pokazywać “miękkie podbrzusze”, szczególnie w stosunkach z Niemcami i Rosją, co znakomicie wyszło na jaw przy wizycie Tuska w Moskwie. Premier zerwał z zasadą polityki solidarności Unii Europejskiej wobec Kremla, wypracowaną przez rząd Kaczyńskiego przy skandalu z rosyjskim embargiem na nasze mięso. Osłabił też strategiczne partnerstwo z Ukrainą oraz państwami bałtyckimi, co jest szczególnie niebezpieczne w kontekście naszego bezpieczeństwa energetycznego, a z drugiej strony wpycha naszych sojuszników w ramiona Rosji.
W polityce wewnętrznej mamy zaś do czynienia z arogancją i ignorancją. Dowiodły tego kolejne protesty społeczne: celników, nauczycieli itd. Protestuje służba zdrowia – zamiast rozwiązań daje im się ochłap socjotechniczny w postaci “białego szczytu”, który przeradza się w permanentną gadaninę. Protestują rolnicy przeciwko zbyt niskim cenom skupu żywca, a wicepremier Pawlak oświadcza, że nie będzie z nimi rozmawiał, gdyż ich protesty są wynikiem sentymentu do peerelu.
Lekarze i pielęgniarki mieli opływać w luksusy, szpitale lśnić czystością… Zamiast tego dziś odchodzą od łóżek, ze szpitali ewakuowane są noworodki… Taka jest troska rządu- w tym o ludzi starszych. Świadczy o tym wypowiedź Waldemara Wierzby, dyrektora rządowej Agencji Oceny Technologii Medycznych – a więc osoby w randze ministra. Oświadczył, że pacjenci, którzy ukończyli już 65 lat nie będą mieli refundowanej protezy stawu biodrowego. Pewnie, szkoda materiału, na coś, co posłuży najwyżej kilka miesięcy czy lat…
Co jeszcze? Mieliśmy czuć się bezpiecznie, gdyż miały minąć czasy, gdy – cytując Michnika – o szóstej do naszych domów będzie pukać niekoniecznie mleczarz. Dlatego zapewne dynamicznego i zwalczającego przestępczość Ziobrę (o czym świadczą m.in. wskaźniki dotyczące skuteczności tzw. sądów 24-godzinnych) zastąpił Zbigniew Ćwiąkalski, który w 2007 r. zarobił ponad milion złotych m.in. na reprezentowaniu swoich klientów – oligarchów, w tym Henryka Stokłosy.
Wszystko to, w kontekście obietnic wyborczych, może wywołać uśmiech politowania. Tyle, że nie ma się z czego śmiać. Nie oglądamy bowiem podrzędnej jakości komedii, tylko “zabawę w państwo” ludzi całkowicie nieprzygotowanych do pełnienia odpowiedzialnych funkcji.
W 2005 r. już po 20 dniach rządów PiS Donald Tusk krzyczał: “Gdzie są te mieszkania”. A ja dziś pytam po stu dniach: “A gdzie ta Irlandia?” Nigdzie, gdyż nigdy nie miało jej być.
W dawnym, dobrym, “Przekroju” była rubryka “Satyra w krótkich spodenkach”. Takie spodenki nosi szef rządu…
Piotr Jakucki

Written by kilogram13

marzec 3, 2008 @ 8:34 pm

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. jak ten Tusk robi zeby zawsze wygladac jak ‘cyborg-morderca’ na tych zdjeciach …

    kilogram13

    marzec 3, 2008 at 8:35 pm


Napisz odpowiedź