GEGEN JAYS… gegen the ‘New World Order’

gegen Global Masonic Jay’o Socio-Liberal Kibbutz !

Michnik-Szechter i Dziady …

Skomentuj »

(iskry.pl)

..czyli “endokomuna” wiecznie żywa

Od dłuższego czasu staram się nie czytać “Gazety Wyborczej” i nie polemizować z zamieszczanymi na jej łamach bajkami. Po pierwsze dlatego, że nie warto się niepotrzebnie denerwować, a po drugie dlatego, że wytykanie bajkopisarzom, iż fantazjują, trochę mija się z celem.

Ale po lekturze (przypadkowej) wstępniaka, jaki wysmażył Naczelny z okazji 40-lecia słynnej i legendarnej już konfiskaty spektaklu “Dziady” Mickiewicza, reżyserowanego przez Kazimierza Dejmka (premiera 25 listopada 1967 – Red.), przyznaję, że mnie “trafiło”.

Po prostu, pomyślałem sobie, że przechodzi przysłowiowe “ludzkie pojęcie”, aby w największej, uchodzącej za opiniotwórczą, gazecie ukazującej się w Polsce, można było na pierwszej stronie publikować takie rzeczy. Jakie rzeczy?

Adam Michnik pisze, że w 1968 roku “broniliśmy kultury, wolności i godności polskiej przed Chamem i Ciemniakiem. Bowiem Cham i Ciemniak, ubrani w mundur ułański z ryngrafem na piersi, manipulując fobiami i emocjami, sięgali po władzę nad Polską.” Cóż takiego strasznego się stało? Oto w nowej rzeczywistości, po 1968 roku: “mieliśmy żyć w Polsce bez Gombrowicza i Miłosza, bez Słonimskiego i Kołakowskiego, bez Jasienicy i Andrzejewskiego (…)” i chwilowo “przegraliśmy”: “40 lat temu Polska demokratyczna przegrała z Polską dyktatury czarnosecinno-sowieckiej, zwyciężył duch endokomuny.”

Na koniec swych rozważań Michnik nie może oprzeć się refleksji, że oto w dzisiejszych czasach: “nurt, który wtedy konfiskował Dziady, okazał się nader żywotny. Cham i Ciemniak naszych czasów chcieli wyrugować Gombrowicza z lektur szkolnych, urządzili nikczemny skandal nad trumną Miłosza, z upodobaniem lżyli Szymborską, gdy otrzymała Nobla”.

W swoim niedługim tekście Redaktor Naczelny popełnił co najmniej trzy bardzo poważne fałsze. Pierwszym fałszem jest pominięcie całkowitym milczeniem tego, co działo się w Polsce przed 1968 rokiem. Że nie było to przypadkowe pominięcie (w końcu nie zawsze można poruszyć wszystkie wątki w jednym tekście), świadczą użyte przezeń sformułowania. Michnik pisze, że “40 lat temu Polska demokratyczna przegrała…” tak, jakbyśmy wcześniej mieli do czynienia z jakąś Polską demokratyczną, a nie Polską stalinowską, zniewoloną przez Sowietów. Pisze, że po wydarzeniach 1968 roku “mieliśmy żyć w Polsce bez Gombrowicza….” tak, jakby przed tą datą w Polsce swobodnie ukazywały się dzieła wybitnych polskich pisarzy i poetów. Ktoś może powiedzieć, że nie było potrzeby wyliczać ani akcji “Burza”, ani procesu 16-tu, ani gehenny więzień stalinowskich, ani walki z Kościołem. Ale Michnik skrzętnie wylicza to, co nastąpiło w Polsce po 1968 roku (grudzień 1970, Solidarność, stan wojenny). A więc z jego tekstu wynika, że w 1968 roku rozpoczęła się walka z “Chamem i Ciemniakiem”, czyli “endokomuną”. Przedtem – jakby nie działo się nic złego…

Drugim fałszem, jest sprowadzenie istoty wydarzeń marcowych do walki o “kulturę, wolność i godność polską”, walki między “siłami jasności” a “chamskim ciemniactwem”. Abstrahując od tego, że w tle toczyła się walka frakcyjna między komunistami, uczestnicy wydarzeń marcowych – nawet jeśli wprost nie głosili hasła niepodległości – w praktyce upominali się o poszanowanie narodowej tożsamości, gwałconej od wielu lat przez namiestników z sowieckiego nadania. Niby brzmi podobnie, ale jednak to coś zupełnie innego: ani w 1968 roku, ani w następnych latach większość społeczeństwa nie walczyła li tylko o “kulturę, wolność i godność polską”, ale przede wszystkim o to: “Żeby Polska była Polską”. Po stronie Niepodległości często stali ludzie prości, niewykształceni, po prostu polscy patrioci. Po stronie sowieckich namiestników natomiast nie brakowało niestety “nie-chamów” czy “nie-ciemniaków”, czyli “oświeconych wykształciuchów”.

Nie pierwszy i nie ostatni raz Michnik przypisuje sobie kompetencje Archanioła, strącając do piekieł wszystkich przeciwników i obdarzając niebem swoich zwolenników. Z opisu przedstawionego przez Michnika – chodzi konkretnie o “Chama i Ciemniaka” (przebranego w ułański mundur i ryngraf), sięgającego po władzę w Polsce przy wykorzystaniu “fobii i emocji” – można odnieść wrażenie, że utożsamia się on z usuniętą od władzy frakcją partyjną, której zwolennicy Moczara zarzucali “niepolskie” pochodzenie. Ale zwolennicy Moczara na pewno nie zakładali “ryngrafu”, ponieważ byli nie mniej antyklerykalni od swych przeciwników, partyjnych rewizjonistów. A ci ostatni nie zawsze byli kulturalnymi profesorami i poetami. Niektórzy z nich wywodzili się z Urzędu Bezpieczeństwa…

Trzecim fałszem, jaki Michnik popełnił, jest postawienie znaku równości między komunistami a współczesnymi kontestatorami, którzy dążyli do “wyrugowania Gombrowicza z lektur szkolnych”, organizowali “nikczemny skandal nad trumną Miłosza”, “z upodobaniem lżyli Szymborską, gdy otrzymała Nobla”. Michnik użył określenia “nurt”, aby dać do zrozumienia, że “Cham i Ciemniak” sprzed 40 laty żyje obecnie w środowiskach prawicowych. Nicią łączącą dwa, wydawałoby się nie mające ze sobą nic wspólnego, zjawiska jest magiczne słowo: “endokomuna”. Michnikowi chodzi o to, że “Cham i Ciemniak” wykorzystywali i wykorzystują hasła narodowe, aby zwalczać elitę kulturalną. Nieuzasadnione jest insynuowanie związku między Moczarem a ruchem narodowym, który ze swej istoty był zawsze bliski Kościołowi, podczas gdy Moczarowcy byli obsesyjnie antykatoliccy. Nieprawdziwe jest stawianie znaku równości między rządzącą w Polsce frakcją komunistyczną, a obecnymi, nielicznymi i nie mającymi większych wpływów, środowiskami.

Zniekształceniem wręcz skandalicznym jest niedostrzeganie różnic między komunistami a zwolennikami prawicy. Używanie zjadliwych określeń pod adresem przedstawicieli “twardogłowej” prawicy nie najlepiej współbrzmi z jednoczesnymi peanami na cześć obrony “kultury, wolności i godności polskiej”. Kultura i wolność polegają – drogi Panie Redaktorze – na umiejętności uszanowania odmiennych poglądów.

A tak w ogóle, to nie najlepiej brzmi ten pompatyczny tekst o “obronie kultury” (wysokiej) przed “Chamem i Ciemniakiem”, zamieszczony na pierwszej stronie, w tym samym numerze gazety, w którym – jako prezent dla Czytelników – dołączono płytę z filmem “Rambo”. Nie mam osobiście nic przeciw temu filmowi, jednak darmowe rozdawnictwo produktów kultury jarmarcznej nie pasuje do jednoczesnego kreowania się na misjonarza, niosącego “kaganek oświaty”. W języku prostych ludzi taką postawę nazywa się obłudą.

Wojciech Turek

Adam Michnik, Dziady z dynamitu, Gazeta Wyborcza, 31 stycznia 2008

Written by kilogram13

luty 20, 2008 @ 9:41 pm

Napisz odpowiedź