GEGEN JAYS… gegen the ‘New World Order’

gegen Global Masonic Jay’o Socio-Liberal Kibbutz !

Wizje…

Skomentuj »

(iskry.pl)

Do obiecywanych nam cudów zdążyliśmy już przywyknąć, lecz pomimo że wybory dawno minęły, to retoryka obiecankowa pozostała. W końcu chodzi o to aby żyło się nam lepiej – wszystkim. Ale czy bezpieczniej? Obiecanki w sferze polityki międzynarodowej mają zapewne nas o tym przekonać.

Po powrocie ministra R. Sikorskiego z USA media poinformowały nas, że w toku waszyngtońskich spotkań omawiano sprawę umieszczenia w Polsce tarczy antyrakietowej, a także rozlokowania baz wojskowych na naszym terytorium. Z planów tych wynika, że wojska sowieckie zastąpione zostaną po niewielu latach amerykańskimi. Nie będzie to już okupacja, ale sojusznicze ograniczenie suwerenności.

Radość z tego faktu ogłosił w TVN 24 poseł PO Stefan Niesiołowski. Zauroczony zapewne onegdajszą wypowiedzią Martina Luthera Kinga: „I have a dream”, pochwalił się swoimi sennymi rojeniami: „To mój sen, by w Polsce były amerykańskie bazy, to moje marzenie”.
Wizja ze snu PO-sła skomentowana została, że oto obecność amerykańskich żołnierzy na terytorium Polski wzmocni jej suwerenność. Już niebawem będziemy w dwójnasób suwerenni. Raz – dzięki eurokonstytucji erygującej w miejsce państw narodowych jedno superpaństwo, a po wtóre – dzięki stacjonowaniu u nas obcych wojsk.
Polityka globalnej ofensywy
Jednakże minimalistyczny był sen PO-sła. Można było się o tym przekonać po wystąpieniu premiera na wcześniejszym spotkaniu noworocznym z szefami przedstawicielstw dyplomatycznych akredytowanych w Polsce.
Donald Tusk pogodził sprzeczności, uznając USA za kluczowego partnera Polski, a zarazem wyrażając wolę poprawy stosunków z Rosją. W dodatku zapowiedział szczególne wsparcie dla europeizacji Ukrainy. Również szczególne zainteresowanie przejawił wobec współpracy z Gruzją, Azerbejdżanem i Kazachstanem. Bliższe współdziałanie ma odnosić się również do Czech, Węgier, Danii i Cypru. Także zwiększoną wolę współpracy ma Polska przejawiać wobec państw Grupy Wyszehradzkiej, Trójkąta Weimarskiego i państw bałtyckich. W ramach UE jeszcze lepsze relacje mają zaistnieć w stosunkach z Niemcami, Francją, Wielką Brytanią, Czechami, Słowacją i Węgrami. Oczekiwać też będzie z utęsknieniem postępu w negocjacjach UE z Chorwacją i Turcją, tak aby pod polską prezydencją nastąpiła dalsza integracja. Niecierpliwie więc wypatruje przystąpienia do UE Bośni, Serbii i Kosowa (!). Marzy się premierowi UE możliwie mocno zintegrowana, co ma być uzasadnione wobec faktu, że „sukces poglądu, który Polacy podzielają właściwie bez wyjątku, a więc poglądu na rzecz Unii możliwie mocno zintegrowanej, Unii Europejskiej, która będzie organizacją coraz bardziej nacechowaną wzajemnym zaufaniem, ale także (…) – poprzez instytucjonalne rozwiązania – będzie coraz bardziej jednolitym organizmem politycznym.” Dowiedzieliśmy się zatem, że wszyscy jesteśmy za rezygnacją z własnej państwowości i jest to sukces, choć jego źródła, a więc manipulacji Donald Tusk nie przywołał.
Pamiętał natomiast o NATO, w ramach którego angażować się będziemy w akcje na rzecz przestrzegania praw człowieka, stabilizacji i demokratyzacji. Zatem nieść będziemy na czołgach powszechną szczęśliwość. Zapewne wiąże się to z walką z międzynarodowym terroryzmem, bo demokracja oparta na odmiennych standardach jest nim zapewne. Dlatego Polska będzie wspomagać pozytywne (?) zmiany w Zatoce Perskiej, na Półwyspie Arabskim i w Afryce Północnej. Aktywność, choć bez podania jej formy, przejawiać mamy również w Azji Centralnej. Natomiast tradycyjna (?) przyjaźń ma szansę rozwoju w odniesieniu do krajów Ameryki Południowej, Azji (całej), Afryki (całej), Australii i Nowej Zelandii (wyspy Oceanii premier pominął).
Może wystarczyłoby wymienić spis wszystkich państw świata, no może poza Białorusią, Iranem, Kubą i Koreą Północną. Byłoby mniej frazesów do mówienia, a i do słuchania.

Polityka twórczej koncepcji
W tym co premier powiedział ważne jest wszystko, ale równie ważne (a może i ważniejsze) jest to, czego nie powiedział. Wsparcia, aby nie było podejrzeń, że niedopowiedzenia premiera wynikają z bagatelizowania co niektórych przyjaciół, a w tym konkretnym przypadku nawet antysemityzmu, udzielił mu b. prezydent Lech Wałęsa.
W wywiadzie z 15 stycznia br. dla „Jerusalem Post” poszedł dalej niźli premier i zaproponował, zapewne w naszym imieniu, choć nie pytając nas o zdanie (bo to taki teraz standard demokratyczny), utworzenie Stanów Zjednoczonych Polski i Izraela. Natomiast wobec nieefektywności ONZ zasugerował potrzebę stworzenia nowej organizacji, już nie pokojowej, ale do walki globalnej z terroryzmem.
Skoro mieliśmy Unię Polsko-Litewską, a obecnie tkwimy w UE, to dlaczego nie miałby powstać nowy twór idący z duchem czasu? B. prezydent przyzwyczaił nas co prawda do swoich „genialnych” pomysłów, jak choćby NATO-bis, czy Stany Zjednoczone Europy (z nim samym w roli prezydenta), powołanie rządu światowego i takiegoż dowództwa wojskowego dla niesienia demokracji, ale tym razem zaskoczył nie tylko rodaków. Prognozowanie przez niego potrzeby wprowadzenia stanu wyjątkowego w Polsce wydaje się więc uzasadnione dla realizacji dalekosiężnych planów. Nie wiadomo tylko, czy ostatni plan integracyjny zrodził się z potrzeby znalezienia sobie synekury, czy przypomnienia o swoim istnieniu, czy też spełnieniem obcych oczekiwań.

Politycznie widoczny znak
„Naszą” wizję w sferze polityki, a zarazem historii wypracowuje również minister Władysław Bartoszewski, powołany dla ulepszania naszych stosunków z Niemcami i Żydami. W tym też celu bawił w Warszawie Bernd Neumann, sekretarz stanu ds. kultury i mediów w rządzie niemieckim. Choć jego obecność nie stanowiła tajemnicy, to już temat rozmów jak najbardziej. Niemiecki gość przybył omówić aprobatę rządu polskiego dla centrum dokumentującego niemieckie tzw. wypędzenia, pod wdzięczną nazwą „Sichtbare Zeichen” („widoczny znak”). Przy prezentacji ogromu krzywd niemieckich za tło do ich lepszego wyeksponowania służyć by miała wzmianka o przesiedleniach Polaków z Kresów. Odwrócenie relacji między winą a krzywdą i proporcji pomiędzy doznanymi nieszczęściami musiało zostać utajnione. Widocznie powoływanie się na zasługi wojenne polskiego ministra nie wystarczą dla zatarcia relatywizacji historii i współczesnej usłużności wobec wielkiego brata zza Odry.

Polityka wszechświatowa
Marna to jednak skala – Europa i świat, dla naszej polityki. Można więcej i szerzej. Posłowie z Zespołu ds. Przestrzeni Kosmicznej (bo i takie curiosum w Sejmie istnieje) zgłosili pomysł powołania narodowej agencji kosmicznej. Skoro nasz strategiczny sojusznik już takową ma, to i nam mieć coś takiego wypada. Z rakietami, sputnikami i zapewne z astronautami zabezpieczającymi prawa człowieka w przestrzeni kosmicznej. Nie można posłom zarzucić bujania w chmurach, boć posłowie to też politycy i jak już się gdzieś bujają, to wyżej, a więc z tej racji ich pomysł ma również wydźwięk polityczny i może przejść do historii jako próba wykreowania Stanów Zjednoczonych Kosmosu i Polski.

** ** **

Już choćby z powyższych tylko przykładów widać, że wizjonerów politycznych jest ci u nas dostatek. Szkoda tylko, że w tych wizjach brakuje miejsca i czasu dla Polski i rozwiązania przyziemnych problemów Polaków.

źródło: Tygodnik Polskie Jutro

Written by kilogram13

luty 18, 2008 @ 10:35 pm

Napisz odpowiedź