Prawda zawsze wyplywa…
(Nasz Dziennik)
Już w przyszłym roku w piwnicach pod budynkiem Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie mieściło się komunistyczne Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, będzie otwarta wystawa upamiętniająca męczeństwo więzionych Polaków. W latach 1945-1954 w tych pomieszczeniach mieścił się areszt śledczy, gdzie przetrzymywano ludzi oskarżonych m.in. o przynależność do organizacji niepodległościowych. Gospodarzem tego miejsca będzie Muzeum Powstania Warszawskiego. Zdaniem wicedyrektora muzeum Pawła Kukielskiego, wystawę w piwnicach MS można traktować jako epilog powstania, bo wielu bohaterów walk z Niemcami było po wojnie traktowanych jak bandyci.
- Witam państwa po 50 latach męczeńskiej śmierci Jana Rodowicza, jednego z bohaterów Powstania Warszawskiego, którego pamiątkowa tablica widnieje umieszczona na budynku Ministerstwa Sprawiedliwości. Ten budynek budził grozę w latach 1945-1954. Kojarzą się z nim nazwiska takich oprawców jak: Fejgin, Brystygierowa, Romkowski i Humer – powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski, przekazując pomieszczenia pieczy Muzeum Powstania Warszawskiego. Przypomniał on dramat czasów stalinowskich, gdzie “bodaj 6 mln ludzi zostało dotkniętych represjami, z tego wykonano 3 tys. wyroków śmierci”.
W imieniu muzeum uroczystego aktu przejęcia pomieszczeń dokonał wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Paweł Kukielski. – Jest to miejsce niezwykle różne od opowieści, którą ukazujemy w Muzeum Powstania Warszawskiego. To jakby epilog tamtych wydarzeń – mówił. Kukielski podzielił się swoimi doświadczeniami z piastowanego przez siebie stanowiska. – O ile zagraniczni turyści są w stanie zrozumieć walkę powstańców z Niemcami, o tyle nie mogą pojąć, że później traktowano ich jak bandytów – podkreślił. Nawiązał do planowanej w przejętych pomieszczeniach przyszłej wystawy. – O tych czasach wiadomo niewiele. Chciałbym, aby wszyscy, którzy mają wspomnienia lub pamiątki związane z tym miejscem, dostarczali je, aby w ten sposób współtworzyli wystawę – zaapelował.
Jednym z więźniów piwnic Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego był obecny na spotkaniu prof. Wiesław Chrzanowski. – W okresie okupacji mieściła się tu siedziba niemieckiej policji kryminalnej. Przejmowanie budynków, wcześniej służących m.in. gestapo jest bardzo wymownym faktem. W tych pomieszczeniach wyroków nie wykonywano, nie oznacza to jednak, że ludzie przetrzymywani tutaj nie tracili życia. Różnica polegała na tym, że ich zgony okryte były tajemnicą, jak też miejsca pochówku ciał zamordowanych – zaznaczył. Spośród nich prof. Chrzanowski wymienił m.in. zamordowanego tutaj prof. Mariana Grzybowskiego oraz Jana Rodowicza. – Nawet dzisiaj bywają próby kreowania na ofiary osób odpowiedzialnych za zbrodnie, a obciążania tych, którzy walczyli o niepodległość. Dlatego sądzę, że ważnym momentem jest dzisiaj otwarcie tych piwnic – konkludował.
Jacek Dytkowski
* * * * * * * * * * * *
Z posłem Janem Ołdakowskim, dyrektorem Muzeum Powstania Warszawskiego, rozmawia Jacek Dytkowski
Jakie jest znaczenie dzisiejszego aktu przekazania byłego budynku Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Muzeum Powstania Warszawskiego?
- Jest to jakby podsumowanie kilkuletnich prac, które zaczęliśmy jeszcze za kadencji ówczesnego ministra sprawiedliwości Andrzeja Kalwasa, kiedy to pierwszy raz wystąpiliśmy w tej sprawie. Natomiast pierwsze pomieszczenia otrzymaliśmy w czasie, gdy ministrem był Zbigniew Ziobro. A teraz mamy jakby finalizację, czyli przekazanie połowy istniejących piwnic katowni ubeckiej, gdzie trafiali ludzie, w stosunku do których jedynym zarzutem była przynależność do Armii Krajowej czy uczestnictwo w Powstaniu Warszawskim. W tych pomieszczeniach mieścił się brutalny areszt śledczy. Następnie, po ogłoszonych wyrokach, ludzie ci trafiali często do innych katowni, ale tutaj dla wielu zaczynała się ta droga.
Dlaczego właśnie Muzeum Powstania Warszawskiego ma zająć się tymi pomieszczeniami?
- Dlatego, że w nich odbywał się dalszy ciąg historii powstańców warszawskich. Nie da się opowiadać dziejów Powstania Warszawskiego bez pokazania późniejszych losów jego bohaterów, którzy często do tej katowni trafiali. Fakt ten robi największe wrażenie na osobach z zagranicy, zwłaszcza na Anglosasach, gdzie weteran jest osobą otoczoną przez państwo i społeczeństwo powszechnym szacunkiem, a tu się okazuje, że ci młodzi, dwudziestokilkuletni bohaterowie, którzy walczyli z narażeniem życia w powstaniu, nagle dwa lata po wojnie stają się wrogami ludu i czekają na nich kazamaty albo wyroki śmierci. Należy przypomnieć, że wydano na nich około 2 tys. wyroków śmierci, a połowę z tego wykonano. Rozstrzeliwano ich za samą przynależność do Armii Krajowej czy innych związków podziemia niepodległościowego, za całą działalność wcześniejszą oraz opór przeciwko Niemcom.
Jak muzeum zamierza wykorzystać te pomieszczenia?
- To 400 m piwnic podziemi ówczesnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, które mieszczą się pod budynkiem obecnego Ministerstwa Sprawiedliwości. Zamierzamy tam zrobić ekspozycję pokazującą cierpienia oraz dalsze losy uczestników Powstania Warszawskiego. Ich potworność polega na tym, że nie było dla tych ludzi miejsca w społeczeństwie, zostali “zaplutymi karłami reakcji”, czekało ich odrzucenie, procesy sądowe, areszty, brutalne bicia i rozstrzelania. Był to wstrząsający paradoks historii, że bohaterowie okazywali się zbrodniarzami w zaprowadzanym w Polsce systemie. Zasadniczo wystawa będzie na pewno takim oskarżeniem komunizmu, pokazaniem tej mało znanej historii dwudziestokilkuletnich dziewcząt, na których wykonywane były wyroki śmierci. A były takie przypadki. Tragiczny los tych, które służyły w Armii Krajowej lub były sanitariuszkami w Powstaniu Warszawskim, robi wrażenie. Chcemy w ten sposób młodemu człowiekowi opowiedzieć, bo jest to powoli już zapominane, o jednym z najbardziej zbrodniczych elementów PRL, czyli początkach okresu stalinowskiego. Był to naprawdę absurd, że w tym czasie walczono z ludźmi, którzy wcześniej bili się o wolność Polski.
Kiedy zostanie otwarta no wa ekspozycja?
- Prace studialne wykonywaliśmy już wcześniej, ale pewne badania, szczególnie mam tu na myśli sprawy budowlane, będziemy realizować teraz. W obecnej chwili mamy dopiero podpisaną umowę na użytkowanie, ale myślę, że terminu otwarcia wystawy należy spodziewać się za kilkanaście miesięcy.
Dziękuję za rozmowę.